Czarnobyl. Jak wygląda życie w Strefie Wykluczenia? Pojechaliśmy na Ukrainę, żeby porozmawiać z samosiołami – osobami, które pomimo zakazów wróciły na skażony teren i do dziś tam Miejsca Czarnobyl. Elektrownia w Czarnobylu Czarnobyl, Ukraina. Po wybuchu czwartego reaktora w 1986 roku, 14 tys. osób zostało ewakuowanych. Powstała tak zwana strefa śmierci, o promieniu 30 km, gdzie przebywanie grozi utratą życia. Czarnobyl - zbyt ważny temat, aby zostawiać go w rękach samych tylko polityków, biznesmenów i energetyków: w centrum uwagi spektaklu - współczesny człowiek z jego strachami i niespokojem. Ten dokument teatralny powstał z pobytu autorów w białoruskiej i ukraińskiej strefie wykluczenia, spotkań z likwidatorami skutków katastrofy W Czarnobylu będzie dostępna nowa atrakcja. Ogłoszono, że po raz pierwszy od momentu awarii reaktora - czyli 26 kwietnia 1986 roku - sterownia w IV bloku energetycznym stanie się dostępna dla odwiedzających. Jest to miejsce, gdzie zaczęła się największa katastrofa nuklearna. Z powodu nadal wysokiego poziomu promieniowania wizyta w pomieszczeniu będzie trwała tylko 5 minut. - Jeżeli Rosja zapomniała, czym jest Czarnobyl, oznacza to, że potrzebna jest globalna kontrola nad rosyjskimi obiektami atomowymi i technologią jądrową - oświadczył prezydent Ukrainy Strefa wykluczenia wokół elektrowni w Czarnobylu na Ukrainie to nie jest park rozrywki, to miejsce jednego z największych błędów ludzkości; poznajemy tu nie tylko historię tragedii, ale też wielkiego ludzkiego heroizmu - mówi PAP przewodniczka Oksana Taran. W tym roku minęło 35 lat od awarii w czwartym bloku elektrowni w Czarnobylu. . Wiele osób, którym opowiadałam o moich planach na długi sierpniowy weekend, łapało się za głowę. O ile jeszcze zwiedzanie Kijowa, po szybkim wyjaśnieniu, że nie ma tam wojny, spotykało się ze zrozumieniem, o tyle zwiedzanie Czarnobyla (co nie jest do końca właściwym określeniem, ale o tym za chwilę) wzbudzało spore zdziwienie. Być może to faktycznie dziwny pomysł na weekend. W 1986 roku, kiedy w elektrowni w Czarnobylu wybuchł reaktor numer 4, na zawsze zmieniając świat, i nie ma w tym słowa przesady, miałam 2 lata. Całe moje dzieciństwo skażone było katastrofą w Czarnobylu, piłam płyn Lugola (w teorii miał uchronić tarczycę przed wchłonięciem radioaktywnego izotopu jodu), obejrzałam masę filmów dokumentalnych na ten temat, aż wreszcie nadarzyła się okazja, by zobaczyć Strefę Wykluczenia na własne oczy. To 30-kilometrowa, zamknięta strefa wokół terenów najbardziej dotkniętych skutkami katastrofy, zwana również Zoną. Czy zwiedzanie okolic elektrowni jądrowej jest bezpieczne? Jak zorganizować taki wyjazd? Sprawdźcie! Spis treści1 Katastrofa w telegraficznym skrócie2 Gdzie jest Czernobyl i Prypeć, czyli dwa słowa o Strefie Wykluczenia3 Zwiedzanie Strefy Wykluczenia4 Zalesie5 Oko Moskwy6 Przedszkole w Kopacze7 Elektrownia i reaktor nr 48 Prypeć – miasto widmo9 Informacje Jak się przygotować?10 Czy taka wycieczka jest bezpieczna? Katastrofa w telegraficznym skrócie Nie chciałabym tu przepisywać internetu, więc w dużym skrócie tylko przypomnienie co się stało. Resztę doczytacie w Wikipedii. W nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 roku w jednym z reaktorów w wyniku przegrzania reaktora doszło do wybuchu wodoru, pożaru oraz rozprzestrzenienia się substancji promieniotwórczych. Najbardziej ucierpieli mieszkańcu najbliżej położonego miasta Prypeć, które zresztą powstało głównie z myślą o rodzinach przyszłych pracowników elektrowni. Zarówno miasto, jak i elektrownia powstawały w tym samym czasie, jednak mieszkańcy nie zdawali sobie sprawy z tego, jaka energia skrywana jest w nowo powstałym cudzie technologicznym. Ówczesne ZSRR z resztą bardzo zadbało o mieszkańców, tworząc, jak na tamte czasy, miasto doskonałe z licznymi atrakcjami dla mieszkańców, dobrze zaopatrzonymi sklepami (podczas gdy w pozostałej części Ukrainy, podobnie ja w Polsce wciąż obowiązywały kartki żywnościowe), i wizją świetlanej przyszłości. Nikt nie zaprzątał sobie głowy tym, co skrywa elektrownia, dlatego też później, po wybuchu, tak ciężko było im zrozumieć, czym jest niewidzialny, śmiercionośny wróg, jakim było promieniowanie. Wkrótce po wybuchu ewakuowano mieszkańców Prypeci i okolicznych wsi. Drewniane domy równano z ziemią i zakopywano, zwierzęta gospodarskie i domowe rozstrzeliwano lub porzucano, ludzie zaczęli umierać w wyniku choroby popromiennej. Wydzielono 30-kilometrową Strefę Zamkniętą kontrolowaną przez ukraińskie władze. Strefę, która obrosła legendami i pobudza wyobraźnię od ponad 30 lat. Gdzie jest Czernobyl i Prypeć, czyli dwa słowa o Strefie Wykluczenia Na dzień dobry otrzymujemy mapę-certyfikat wraz z dozymetrem (licznikiem Geigera) do pomiaru promieniowania w trakcie pobytu w Strefie Wykluczenia. Już patrząc na mapę, widzimy jak w sumie nieprawidłowo mówi się o elektrowni w Czarnobylu czy katastrofie w Czarnobylu, kiedy miasto o tej nazwie oddalone jest o ok. 18 km od samej elektrowni. Najbliżej elektrowni, zaledwie 4 km od niej, znajduje się Prypeć, jednak kiedy podejmowano decyzję o budowie elektrowni, jedynym miastem w tej okolicy był właśnie Czarnobyl. Prypeć powstawała razem z jądrowym cudem techniki. Zarówno wtedy, jak i dziś mieści się tu administracja związana z elektrownią, współcześnie również ze Strefą Wykluczenia. Jest to wydzielony, 30-kilometrowy obszar wokół elektrowni, w nim natomiast dodatkowo oznaczono 10-kilometrowy teren szczególnie bliski reaktorowi nr 4, wykazujący większe promieniowanie niż pozostałe strefy Zony. Spójrzmy na mapę: Punktualnie o 8:00 ruszamy z Kijowa, do pokonania mamy okołp 110 kilometrów. Naszą przewodniczką jest Natalia, która wyczerpująco opowiada o wszystkich aspektach związanych z Zoną, katastrofą, życiem po i przed wybuchem reaktora nr 4. Po drodze zatrzymujemy się tylko na stacji benzynowej, to ostatnia szansa na skorzystanie z w miarę normalnej toalety oraz uzupełnienie zapasów wody i jedzenia. Co prawda w stołówce pracowników elektrowni czeka nas obiad, jednak dzień będzie długi w dodatku upalny, powyżej 30 stopni. Dozymetr w Kijowie wskazuje 0,12 µSv/h natomiast norma państwowa uważana za bezpieczną to 0,30 µSv/h. Punkt kontrolny Dytiatky to początek Strefy Wykluczenia i pierwsza z kilku kontroli, jaka nas dziś czeka. Uczestnicy wszystkich wycieczek ustawiają się w kolejce i jeden po drugim podchodzą do policjanta, który sprawdza paszport oraz zawartości torebek i plecaków. Paszport musi zgadzać się z danymi wcześniej przekazanymi do organizatora wycieczki, nawet jedna literówka może zakończyć naszą wizytę w Zonie w tym miejscu. W Zonie niedozwolone jest palenie papierosów poza wyznaczonymi miejscami (widziałam 2 przez cały dzień), jedzenie i picie czegokolwiek znalezionego w Strefie, a także spożywanie swojego jedzenia poza autobusem. Szczególnie w strefie 10-kilometrowej zakazane jest siadanie na czymkolwiek, opieranie się i dotykanie przedmiotów. Oczywiście poruszając się po terenie całej Zony, trzeba uważnie patrzeć pod nogi, jest tu cała masa rupieci, potłuczonego szkła, wystających gwoździ i tym podobnych. Teoretycznie nie wolno wchodzić do żadnych zabudowań. Teoretycznie, bo największą frajdą i atrakcją wycieczki jest właśnie zaglądanie do opuszczonych budynków. Za przyzwoleniem przewodników wskazujących, które budynki raczej nie zawalą się nam na głowy. Zalesie Czas zaoszczędzony na punkcie kontrolnym (poszło nam wyjątkowo sprawnie przy tej liczbie chętnych, byliśmy też sporo wcześniej) przeznaczamy na małą eksplorację jednej z wiosek położonej w Zonie. To Zalyssia lub bardziej swojsko Zalesie, gdzie poza zwykłymi domami znajdował się również sklep i gabinet lekarski. Niektóre elementy jak miś na kuchence czy fiolka na parapecie są nieco wyreżyserowane przez stałych bywalców Strefy, ale jak dla mnie nie ma w tym nic złego. Licznik Geigera pokazuje trochę ponad to, co w Kijowie – 0,23 µSv/h. Przed nami wjazd do 10-kilometrowej ścisłej Strefy i punkt kontrolny Leliw, który przechodzimy bez większych problemów. Oko Moskwy Na ten punkt programu jarałam się jak wojska Jamie’go z 7. sezonu Gry o tron. Radar Duga-1 nazywany również Okiem Moskwy, to instalacja radzieckiego strategicznego radaru pozahoryzontalnego pracującego w zakresie fal krótkich. Zwrócona w stronę USA miała służyć do wykrywania nadlatujących nad terytorium ZSRR pocisków balistycznych z głowicami nuklearnymi. Prace nad budową tego radaru rozpoczęły się na początku lat 70-tych, a w 1976 roku stacja rozpoczęła pracę. Był to jeden z tajnych elementów systemu obronnego Rosji, nic dziwnego więc, że jego położenie maskowano. Za przykrywkę służył stary, nieużywany ośrodek pionierski dla młodzieży i taka też informacja znajdowała się na mapach. Jeśli nawet ktoś zbłądził, to zaraz po zjeździe z głównej drogi, witał go przystanek z wizerunkiem pluszowego misia. Dalej znajdowały się już tylko tablice ostrzegające o zakazie dalszego przejazdu, za którymi ciekawskich delikwentów można było zastrzelić. Radar wymagał aż 1000 osób do jego obsługi. 26 kwietnia 1986 radar został wyłączony, aby ochronić jego elektronikę przed uszkodzeniem, które mogło być wywołane podwyższonym promieniowaniem. Dwa lata później zamknięto stację całkowicie, gdy okazało się, że z powodu wysokiego promieniowania obiekt nie będzie działać. W tym miejscu dozymetr po raz pierwszy zaczyna piszczeć – miejscami przekraczamy dozwoloną normę 0,30 µSv/h. Przedszkole w Kopacze Jedno z najbardziej napromieniowanych miejsc podczas zwiedzania Zony, najwyższy wskaźnik przy ziemi wyniósł ponad 9,70 µSv/h, bo to ona jest w ścisłej Strefie napromieniowana najbardziej, dlatego trzeba się trzymać chodnika i specjalnie nie oddalać. Przedszkole jest o tyle przerażające, że zachowało się tu wiele elementów wyposażenia: zabawki, małe łóżeczka, książeczki. Znowu, niektóre inscenizacje są lekko makabryczne, jednak ciężko im odmówić budowania klimatu. Elektrownia i reaktor nr 4 Choć ostatni reaktor zakończył działalność w 2000 roku, nie oznacza to, że teren elektrowni jest opustoszały. Pracujący tu całą dobę specjaliści i zwykli robotnicy czuwają nad bezpieczeństwem wygaszonych reaktorów. Elektrownia w chwili wybuchu miała miała uruchomione 4 reaktory, piąty był w budowie, planowano budowę szóstego. Funkcjonujące reaktory wygaszano kolejno w 1989, 1996 oraz 2000 roku. Nad reaktorem numer 4 stworzono specjalny sarkofag, mający chronić radioaktywne pozostałości przed wydostaniem się na zewnątrz, jednak budowany w pośpiechu nie był on zbyt trwały i szczelny. Dlatego w 2013 roku francuska firma Novarka rozpoczęła budowę nowej osłony, którą sfinansowały USA, Unia Europejska, w tym Polska 1,5 mln €. Ponieważ prace tak blisko źródła skażenia nawet po 30 latach były bardzo groźne dla zdrowia, zdecydowano się osłonę zbudować gdzie indziej, następnie przetoczyć ją na szynach nad reaktor nr 4. Stało się to w listopadzie 2016 roku i nowa konstrukcja ma przetrwać kolejne 100 lat (podczas gdy pierwotna miała służyć tylko 10, a musiała wytrzymać prawie 3-krotnie dłużej). Przerwę na obiad mamy zaplanowaną w kantynie przy elektrowni, gdzie obiad jedzą również pracownicy elektrowni. Zanim tam jednak wejdziemy, musimy przejść mały test z napromieniowania w specjalnej maszynie. Zadziwiająco nasze dozymetry nie wariują jakoś wybitnie – wskazują tylko ok. 5,0 µSv/h. Prypeć – miasto widmo Zanim stało się skansenem i krajobrazem post-apokaliptycznym, było krainą mlekiem i miodem płynącą. Założone na początku 1970 roku jako osiedle dla pracowników elektrowni jądrowej w Czarnobylu, kreowane było przez ZSRR jako miasto marzeń: z nowoczesną infrastrukturą, dobrze zaopatrzonymi sklepami, bez kartek na żywność. Wkrótce przyciągnęło nie tylko pracowników elektrowni, ale ludzi szukających dla siebie lepszego życia. Wkrótce jednak eldorado zamieniło się w śmiertelny koszmar. Nieco ponad dobę od wybuchu ewakuowano około 50 tysięcy mieszkańców, którzy mieli zabrać tylko najpotrzebniejsze i nieskażone rzeczy. Wtedy nie wiedzieli jeszcze, że do swojego pięknego miasta nigdy nie wrócą. Oczywiście przez te wszystkie lata od wysiedlenia Prypeć był rozkradany przez byłych mieszkańców, złomiarzy oraz aktualnie czyniących najwięcej szkód turystów. Jednak mimo to czas się tu zatrzymał. W Prypeci bezwzględnie nie wolno wchodzić do budynków, więc … mamy to robić po cichu. Jest kilka klasyków, które każdy widział na zdjęciach z netu: basen, szkoła z maskami, widok z dachu…. Niby policja pilnuje, a jednak większości się udaje je zobaczyć. Choć muszę przyznać, że akurat połowie naszej grupy się nie udało, bo akurat trafił się patrol. Tak przynajmniej twierdził przewodnik drugiej grupy. My w takim razie miałyśmy szczęście. Wskaźnik pod napisem Prypeć osiąga wartość ponad 6,0 µSv/h. Czernobyl – wycieczka do Zony Poza tym w Prypeci jest do zobaczenia jeszcze jedna słynna atrakcja – wesołe miasteczko. Na temat tego, czy było ono uruchomione jeszcze przed wybuchem nie ma pewności, bo nie są co do tego zgodni nawet byli mieszkańcy. Jedno jest pewne, po 30 latach nieużywania wygląda należycie przerażająco. W domu kultury przy głównym placu straszą pozostałości z przygotować do Święta Pracy, w końcu 1 maja był tuż za pasem. Informacje praktyczne Do Strefy Wykluczenia można dostać się wyłącznie z licencjonowanym biurem podróży. Wraz z Kami na jednodniową wycieczkę wybrałam się z zdaje się największą firmą organizującą wyjazdy tego typu. Niedzielna wycieczka kosztuje 88$, dodatkowo płatne są obiad – 5$ oraz licznik Geigera – 10$ (można wziąć jeden na 2 osoby). Polecam dokonywać rezerwacji z wyprzedzeniem, szczególnie jeśli zależy Wam na dozymetrze, bo im bliżej wyjazdu tym może się okazać, że wszystkie są już zarezerwowane. W cenie macie oczywiście transport z Kijowa autokarem lub/i minibusem (w naszym przypadku to były aż 2 autokary i jeden minibus), opiekę przewodnika, ubezpieczenie na czas wycieczki, mapę-certyfikat na pamiątkę, gdzie na koniec wyjazdu wpisana zostaje dawka promieniowania, jaką przyjęliście. W naszym wykonaniu to było 0,003 mSv, czyli tyle, ile otrzymuje się na przykład podczas godzinnego lotu samolotem. Dla chętnych firma organizuje również 2-dniowe wycieczki z noclegiem w Czarnobylu (na mapie będzie to trasa zaznaczona pomarańczowym kolorem). Wszystkie wycieczki przeznaczone są wyłącznie dla osob pełnoletnich i odbywają się po angielsku lub rosyjsku. Wycieczki odbywają się z Kijowa, do którego aktualnie łatwo dostać się dzięki bezpośrednim lotom WizzAir z Warszawy, Lublina, Wrocławia, Poznania czy Gdańska. Jak się przygotować? Na wycieczce będzie Wam potrzebny paszport, woda, jakieś przekąski, chusteczki lub papier toaletowy, poza wyznaczonymi miejscami na punktach kontrolnych w Strefie nie ma toalet, lub są, delikatnie mówiąc, niewyposażone. Obligatoryjne będą kryte buty, skarpetki zakrywające kostki, długie spodnie lub legginsy, koszula lub bluza z długim rękawem. Nakrycie głowy nie jest obowiązkowe, jednak przyda się przy szczególnie silnych upałach. Oczywiście warto się też przygotować na deszcz, jeśli taki pojawi się w prognozie na dzień wycieczki. Wycieczka nie wymaga specjalnej sprawności kondycyjnej, choć wejście na 10 piętro opuszczonego bloku w Prypeci, szczególnie wydostanie się na dach było małym wyzwaniem, ale każdy sobie poradzi. Czy taka wycieczka jest bezpieczna? Jak możecie przeczytać, żyję i mam się całkiem nieźle. Dawka napromieniowania, jaką otrzymałam nie różni się od tej, którą przyjęłam, spacerując pół dnia po Kijowie, czy innym dużym mieście, a to przecież jest bezpieczne. Trzeba uważać i patrzeć pod nogi, nie trudno się o coś w Zonie potknąć. Jednak do zwiedzanych budynków wiodą niemalże ścieżki, więc raczej nie są to misje samobójcze. Jeśli ktoś Wam będzie robił przykre uwagi z powodu celu wycieczki, jest po prostu niedoinformowany. Zdarza się. Zwiedzanie Strefy Wykluczenia jest całkowicie bezpieczne, o ile przestrzega się zasad. A Ty? Wybrał/ła byś się do Strefy Wykluczenia? A może to jednak dla Ciebie przesada? Koniecznie daj znać w komentarzu! A jeśli spodobał Ci się ten wpis i uznasz go za wartościowy, będzie mi miło, jeżeli podzielisz się nim z innymi korzystając z kolorowych przycisków poniżej. Dziękuję! Zapraszam Cię również na mój fan page na Facebooku Kto podróżuje ten żyje dwa razy, skąd dowiesz się gdzie aktualnie jestem i dokąd się wybieram. Do zobaczenia! Czarnobyl - Warszawa jak dojadę, odległość Trasa Czarnobyl - Warszawa ma odległość w linii prostej km. Wyznaczanie trasy Czarnobyl - Warszawa którą można przejechać samochodem lub autobusem ( pociąg jeździ często zupełnie inaczej) przedstawia na mapie samochodowej odległość km a czas przejazdu to . Może się on jednak wydłużyć w przypadku wystąpienia utrudnień na drogach takich jak remonty czy korki. Podróżując pociągiem PKP czy autobusem PKS lub BUS należy wcześniej sprawdzić aktualne rozkłady jazdy i ceny biletów. Zobacz również Czarnobyl mapa oraz Warszawa mapa. Czas w jakim pokonamy trase w zależności od średniej prędkości: Czarnobyl - informacje, historia. 26 kwietnia 1986 roku wydarzyła się największa awaria w historii atomowej energetyki. Doszło do wybuchu reaktora czwartego bloku. Pył radioaktywny pokrył północna część Ukrainy, Białoruś, Polskę, Litwę, Łotwę i Szwecję. Katastrofa pochłonęła wiele ofiar ludzkich i Czarnobyl stał się w świecie symbolem atomowego niebezpieczeństwa. Ludność rejonu czarnobylskiego liczyła 175 tysięcy a w samym mieście żyło 14 tysięcy mieszkańców. Po katastrofie ludność ewakuowano. Jednak do dziś w Czarnobylu mieszka garstka ludzi, którzy odmówili opuszczenia swojego miasta. Miasto jest administracyjnym centrum czarnobylskiej strefy zamkniętej.... Czarnobyl - miasto na Ukrainie Czarnobyl to miasto na Ukrainie, które leży w granicach strefy zamkniętej. Miasto leży nad rzeką Prypeć, która jest dopływem Dniepru. Pierwsze wzmianki o Czarnobylu pochodzą z roku 1193. W tym czasie miasto było w granicach Rusi Kijowskiej, później należało Wielkiego Księstwa Litewskiego, a od 1596 do Rzeczpospolitej Szlacheckiej. W XVI i XVII wieku ziemie okolic Czarnobyla należały do Sapiehów i Chodkiewiczów. W roku 1793 Czarnobyl przyłączono do Carskiej Rosji i do rewolucji październikowej był miasteczkiem w radomińskim powiecie kijowskiej guberni. W drugiej połowie XVIII wieku Czarnobyl staje się jednym z centrów chasydyzmu. Czarnobylską chasydzką dynastię stworzył rabin Menechem Nachum Twerski. W roku 1898 w Czarnobylu mieszkało 10800 mieszkańców, ż czego 7200 stanowili Żydzi. Ludność żydowska mocno ucierpiała w październiku 1905 roku i marcu 1919 w pogromach i grabieżach dokonanych przez czerwonoarmistów. Czarnobyl w czasach władzy radzieckiej był siedzibą rejonu czarnobylskiego a miastem został oficjalnie w roku 1941. W latach 70-tych i 80-tych dominował przemysł spożywczy. W mieście znajdowała się baza remontowa dla floty pływającej po zbiorniku kijowskim. Wtedy na brzegu rzeki Prypeć wybudowano pierwszą na Ukrainie elektrownię atomową. Budowę rozpoczęto w roku 1971 a pierwszy blok energetyczny o mocy 1 mln kW oddano w 1977. W roku 1983 czynne już były 4 bloki o mocy 4 mln kW. 26 kwietnia 1986 roku wydarzyła się największa awaria w historii atomowej energetyki. Doszło do wybuchu reaktora czwartego bloku. Pył radioaktywny pokrył północna część Ukrainy, Białoruś, Polskę, Litwę, Łotwę i Szwecję. Katastrofa pochłonęła wiele ofiar ludzkich i Czarnobyl stał się w świecie symbolem atomowego niebezpieczeństwa. Ludność rejonu czarnobylskiego liczyła 175 tysięcy a w samym mieście żyło 14 tysięcy mieszkańców. Po katastrofie ludność ewakuowano. Jednak do dziś w Czarnobylu mieszka garstka ludzi, którzy odmówili opuszczenia swojego miasta. Miasto jest administracyjnym centrum czarnobylskiej strefy zamkniętej. W Czarnobylu stacjonuje oddział ochrony ministerstwa spraw wewnętrznych, który patroluje strefę. Milicja także odnotowuje przypadki wtargnięcia na teren strefy nielegalnych turystów, którzy uprawiają tzw "stalkerstwo". Od niedawna po Czarnobylu i strefie zamkniętej prowadzi się wycieczki. Położenie elektrowni w Czarnobylu Elektrownia jest położona nieopodal miasta Prypeć, 18 km od Czarnobyla, 16 km od białoruskiej granicy i 110 km od Kijowa. Do czasu katastrofy wykorzystywano cztery reaktory RBMK 1000 o wielkiej mocy. Czarnobylska elektrownia produkowała 1/10 ukraińskiej energii. Jeżeli zainteresowanii są Państwo tematyką czarnobyla to zapraszamy na wycieczki do czarnobyla, które organizujemy. Wiele oraganizacji i osób zaintersowanych tworzy coraz to nowe pomysły przywrócenia strefy do "życia". Uważając, że owe tereny mają duży potencjał, chcą wykorzystać go w jak najlepszy "Rewitalizacja" to nazwa projektu, a zarazem ideologia. Jest to pomysł na rozwój infrastruktury turystycznej w zonie. Projekt przewiduje środki transportu, powstanie restauracji, miejsc rozrywki i odnowy. Należy przywrócić teren po latach termin rewitalizacja oznacza odmłodzenie starych tkanek organizmu za pomocą nowych komórek. Jest to nowy trend w medycynie wiąże się z wykorzystaniem komórek macierzystych, na przykład nowych tkanek skóry, ale w szerszym sensie - odmłodzenie charakteryzuje sie nturalną róznorodnością, wzbudza zainteresowanie turystyczne i jest ogolnie znana na świecie co nie pozostaje bez znaczenia. Juz dziś jest odwiedzana przez tysiące turystów. Miasto Prypeć samo w sobie jest wielkim muzeum na wolnym powietrzu. Walory turystyczne to podstawa projektu terenie zony planuje się stworzenie arterii komunikacyjnej w postaci jednotorowego pociągu. Projekt zakłada powstanie 4 stacji na terenie pomysłowego zagospodarowania terenu może być stacja "Kasyno", która byłaby przeznaczona dla turystów i pracowników strefy. Znajdowała by się u ujścia rzeki Prypeć co zapewniało by korzystanie z wody i transportu drogowego. Przy stacji znajdowała by się mała osada, w której znajdowały by się np. salony do gier. Aktualnie hazard w tej formie na Ukrainie jest zabroniony, jednak politycy coraz pozytywniej wypowiadają się za zmniejszeniem oboszczeń w tym znajdująca się w dogodnym położeniu od stolicy i posiadająca już sieć dróg, byłaby atrakcyjnym miejscem dla fanów hazardowej ze stacji służyłaby celom czysto naukowym, znalazłyby się tam labolatoria i kwatery dla pracowników stacji byłaby modułowa co pozwoliło by na szybką i wygodną rozbudowe w/g zaistniałych zapewnić dostawy energii projekt zakłada postawienie elektrowni wiatrowych. Dla turystów przeznaczono modułowe domy, niewielkie ale zapewniające minimum turyści mogli podziwiać przyrodę i widoki, plan zakłada powstanie wież widokowych w różnych miejscach zony. Każda z wież posiadałaby wygodne windy umożliwiające wjazd na szczyt gdzie znajdować się ma taras widokowy. Ciekawym pomysłem jest umieszczenie specjalnych otworów dla osób wchodzących po schodach, aby mogły obserwować przez cały czas widoki wokół projektu jest odpowiedzią na szerokie zainteresowanie turystyczne Więcej na temat projektu: ZA Architect - strona w jęz. rosyjskim ------Park Narodowy Strefa jest dziś miejscem gdzie odradza się przyroda a zagrożone gatunki znalazły dla siebie bezpieczne miejsce. Słyszy się wiele głosow z Ukrainy, Białorusi ale także róznych stron świata, że przypadkowo tworząc zamkniętą strefę bezpieczeństwa stworzono rezerwat przyrody, który jest unikalny w skali światowej. Wielu specjalistów i naukowców widzi całość białorusko-ukraińskiej strefy zamkniętej jako rezerwat łąki, dawne gospodarcze lasy i wsie objęła w posiadanie przyroda. Ustąpienie czynnika ludzkiego spowodowało przede wszystkim niezakłóconą sukcesję roślinności, otwarte tereny zarastały dzikimi roślinami, najpierw trawami, a następnie krzewami i drzewami. Obszary zmeliorowane powtórnie zabagniały się wskutek braku konserwacji urządzeń melioracyjnych. Pomogła w tym bliskość wielkiej rzeki i jej coroczne wiosenne wylewy na ogromnych powierzchniach. Tereny zaczęły kolonizować także Jako pierwszy dał się zauważyć rozwój gryzoni. W roku 1987 i 1988 liczba myszy wzrosła z 20–30 sztuk do 2,5 tysiąca na hektar. Zwierzęta te, zachęcone obfitością pozostawionych plonów, znalazły tu idealne miejsce bytowania i rozwoju. Gryzonie zaaklimatyzowały się tak dobrze, że zaczęły stanowić poważny problem, do tego stopnia, że władze niektórych rejonów chciały je wytruć. Pomysłowi temu przeciwstawili się biolodzy, którzy uważali, że populacja wkrótce sama się ustabilizuje, co rzeczywiście nastąpiło. Niezwykła obfitość myszy przyciągnęła chmary drapieżców. Do strefy czarnobylskiej ściągały lisy, łasice, sowy błotne, błotniaki stawowe, pustułki i sokoły. Jednak nawet one nie zdołały wytępić wszystkich gryzoni. Myszy tymczasem wyjadły wszystkie pozostawione przez człowieka zapasy by jesienią 1988 roku zacząć zdychać. To z kolei przyciągnęło mnóstwo padlinożerców. W krótkim czasie liczba gatunków zwierząt w czarnobylskiej strefie powiększyła się o nowe pisze amerykańska dziennikarka Mary Mycio: "Na przekór mitom i wyobrażeniom w Czarnobylu powstał jedyny w swoim rodzaju ekosystem. Wbrew najczarniejszym prognozom teren odżył, by stać się największym europejskim rezerwatem przyrody obfitującym we florę i w faunę".Do czarnobylskiej strefy docierały zwierzęta z odległych rejonów. Przywędrowały na przykład jelenie, które w okolicach Czarnobyla wyginęły wiele lat przed katastrofą. Licznie rozmnożyły się dziki, sarny, łosie. Białoruscy naukowcy po swojej stronie wypuścili na wolność kilka żubrów przywiezionych z Puszczy to dla zwiększenia bioróżnorodności tego terenu oraz wykorzystania wielkich trawiastych obszarów, w 1998 r. w rezerwacie biosfery Askania Nowa opracowano „Program utworzenia wolno żyjącej populacji konia Przewalskiego w strefie czarnobylskiej elektrowni atomowej”. Rok później przywieziono pierwsze konie do liczebności kopytnych pociągnęło za sobą również rozmnożenie się drapieżników, np: rysi ale głownie wilków. Przed katastrofą oceniano, że teren ten zamieszkuje 7 wilczych watah, dziś jest ich kilka razy więcej. Wilki uśmiercają rocznie ok. 1,5 tys. kopytnych, a mimo to populacja tych ostatnich nie jak na Białorusi, ukraińska część Zony jest również obszarem cennym dla ptaków. Z rzadszych występują tu: rybołów, ostrygojad, terekia, bocian czarny, gadożer i wiele innych. W okresie zimowym obserwuje się skupienia bielików do 50 sztuk. Na uwagę zasługują również owady, zwłaszcza gatunki wpisane do Czerwonej Księgi Ukrainy: jelonek rogacz, prażnik dębowy, paź w dwa lata po awarii, w 1988 r., na powierzchni 131,1 tys. ha utworzony został Poleski Radiacyjno-Ekologiczny Zapowiednik. Nadzór nad nim sprawuje Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych. Obiekt ten nie ma odpowiednika w świecie. Utworzono go z zamiarem prowadzenia w strefie badań skutków (również ekologicznych) katastrofy czarnobylskiej i ich wpływu na świat żywy oraz testowania metod rekultywacji skażonych ziem. W 1993 r. jego obszar powiększono do 215,5 tys. ha (ponad 1% powierzchni kraju). Obecnie obejmuje trzy rejony (powiaty): chojnicki, kamarynski i naraulański. Leży w granicach 16 skażone miejsca po awarii obejmowały własnie Białoruś. Skażona strefa obejmowała 70% całości napromieniowanych terenów, ok. 250 tys. ha. powierzchnie ta zasiedlalo ponad 22 tys. osób. Znajdowały się tam 54 kołchozy i sowchozy. W zasadzie cały obszar został wysiedlony z bagna stały się rajem dla ptactwa. Osuszono je jeszcze przed katastrofą. W 1986 roku pamiątką po nich były jedynie torfowiska. Ale w nich właśnie tkwiło niebezpieczeństwo – podczas upałów mogły się łatwo zapalić. A ponieważ osadziły się tam pierwiastki promieniotwórcze, każdy taki pożar doprowadziłby do ponownego zanieczyszczenia powietrza niebezpiecznymi substancjami. Taka wizja skłoniła decydentów do zablokowania kanałów odwadniających. Wystarczyło kilka lat, a cztery tysiące hektarów z powrotem przemieniły się w bagna, na których osiadły tysiące ptaków. Gnieżdżą się tam bieliki, gdzie indziej łabędzie krzykliwe, czarne bociany. Siwe czaple i łabędzie nieme, dzielą zatopione torfowiska z wieloma czaplami białymi. Tereny te stały sie także rajem dla żółwi także ślady niedźwiedzia po raz pierwszy od przynajmniej 200 lat na tym terenie. Wśród innych drapieżników warto wymienić gatunki obce dla Białorusi, jednak tutaj żyjące, jak jenot i szop pracz. W przypadku tego ostatniego jest to jedyne miejsce występowania na Białorusi. Spotykany jest tutaj również rzadki na Białorusi gryzoń – przyrodzie Zony czarnobylskiej w granicach Białorusi opowiada cykl filmów dr. Igora Byszniowa, białoruskiego przyrodnika, filmowca i fotografika, pt. „Czarnobylskie dżungle. 20 lat bez człowieka”. Od kilku już lat filmuje on i fotografuje przyrodę Zony, ukazując jej osobliwości oraz to, jak funkcjonuje. Jego fotografie zdobią liczne wydawnictwa przyrodnicze na spadki liczebności wielu zwierząt. Przyczyny tego zjawiska mają w większości charakter antropogeniczny: łowiectwo i kłusownictwo. Dopuszcza się w części Zony polowania komercyjne, np. na wilki polowano nawet z helikopterów. Poza tym, jak podkreślają ekolodzy, kłusownictwo ma znaczny wpływ na spadek liczebności takich gatunków, jak zające, lisy, sarny i jelenie. W latach 2003-2005 znajdowano resztki skłusowanych koni Przewalskiego. Ich populacja w Zonie nie zwiększa się, mimo braku naturalnych wrogów (tabuny koni nie obawiają się nawet watah wilków).---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------W 2000 r. został opracowany program „Odtworzenie naturalnego kompleksu faunistycznego i różnorodności biologicznej Polesia Ukraińskiego w strefie alienacji i obowiązkowego wysiedlenia”, zwany potocznie Programem „Fauna”. Jednym z założeń Programu jest utworzenie parku krajobrazowego na najmniej skażonej części Zony. Mimo tak zachęcającej nazwy i teoretycznie wzniosłych celów, jest on krytykowany przez niezależnych ukraińskich ekologów. Wśród zawartych w nim działań znajduje się bowiem także „zarządzanie populacjami podstawowych gatunków zwierząt (kopytnych i drapieżników)”. Zaś pod słowem „zarządzanie” kryje się pięciokrotne zmniejszenie populacji wilka – rzecz jasna, przez odstrzał. Innymi słowy, jest to zniweczenie równowagi ekologicznej, jaka wykształciła się na terenie także plany wyjątkowo ciekawe względem zwierzyny w strefie. Planuje się bowiem wypuszczenie na teren Zony koni domowych z cechami tarpana w celu ich „dedomestyfikacji” oraz jednoczesne wypuszczenie żubrów i bydła Hecka, co miałoby skutkować odrodzeniem się tura. Ekolodzy wskazują na liczne niebezpieczeństwa dla rodzimej fauny, związane z prowadzeniem tego rodzaju eksperymentów w wolnych populacjach. Jest nim przede wszystkim hybrydyzacja międzygatunkowa, co przeczy idei ochrony ginących gatunków, takich jak żubr czy koń Przewalskiego. Na razie Program ów został wstrzymany z uwagi na niezgodność z kilkoma aktami prawnymi Ukrainy. Zaś niezależni ekolodzy jako najlepszą metodę ochrony przyrody na obszarze Zony proponują ustanowienie tam zapowiednika (wzorem Białorusi), bowiem nawet obecny szczególny status tego obszaru nie zapewnia skutecznej skażenia obejmowała również skrawek Rosji. Z terenów przy granicy z Ukrainą i Białorusią wysiedlono około 50 tys. ludzi. Jednak z uwagi na peryferyjne położenie tego obszaru nie odgrywa on większej roli w procesie naturalnego odradzania się przyrody w strefie lasSzczególnym miejscem w zonie jest niewielki skrawek lasu zwany Rudym Lasem (czasem tez nazywany Czerownym Lasem, jednak źródłosłów rosyjski wyraźnie wskazuje na słowo rudy). Nazwa ta pochodzi od rudawoczerwonego koloru sosen, które obumarły z powodu wchłonięcia wysokiej dawki promieniowania spowodowanej katastrofą w Czarnobylu. W wyniku przeprowadzenia akcji oczyszczania skażonej strefy, Czerwony Las został zrównany z ziemią przy pomocy buldożerów a napromieniowane drzewa zakopano w tzw. cmentarzysku odpadów promieniotwórczych. Okolice Czerwonego lasu stanowią do dziś, jeden z najbardziej skażonych obszarów na świecie. O historii tego miejsca swiadczą jedynie pojedyńcze, samotne, czarne bezlistne pnie drzew i dość duża radiacja do dnia terenie Rudego Lasu podobnie jak na innych terenach zony zatriumfowała przyroda. Osiedliły się tam zwierzęta. Zaobserwowano mutacje wsród roślin, szczególnie jest to widoczne według badaczym na przykładzie drzew. Mówi się o gigantyźmie jaki zaczęły wykazywać niektóre drzewa w pierwszych latach po wybuchu. Przy normalnym wyglądzie charakteryzowały się ponadproporcjonalną Czerwonego Lasu pozostaje jednym z najbardziej skażonych obszarów na Ziemi, jednak tutaj też zwierzęta znalazły swoja enklawę. Nie przeszkadza im wyższy poziom radioaktywności niż w innnych miejscach strefy, wręcz przeciwnie skażenie wywarło silny wpływ na faunę i florę. Różnorodność biologiczna zwiększyła promieniowanie w Czerwonym Lesie może osiągnąć poziom 1 R/h (rentgen na godzinę), ale poziom 10 mR/h (milirentgeny na godzinę) występuje znacznie częściej. Ponad 90% skażenia radioaktywnego w Czerwonym Lesie jest skoncentrowane w glebie. Naukowcy planują wykorzystać skażone promieniowaniem, wymarłe miasto Prypeć oraz otaczające je obszary jako unikalne laboratorium przeznaczone do modelowania procesów rozprzestrzeniania się radionuklidów powstałych przy wybuchu brudnej bomby albo ataku środkami chemicznymi lub biologicznymi. Obszar ten oferuje niezrównane możliwości pełnego zrozumienia procesu przejścia radioaktywnych odpadów przez tereny miejskie i się, że przyroda zony nie tylko przetrwała, ale również rozkwitła z powodu znacznego ograniczenia wpływu człowieka. Strefa stała się "Radiologicznym Rezerwatem". Uważa się, że podobno występowały przypadki deformacyjnej mutacji zwierząt z Czerwonego Lasu, ale żaden z nich nie został udowodniony, z wyjątkiem częściowego albinizmu u jaskółek. Obecnie istnieje problem skażenia gleby izotopami strontu 90Sr i cezu 137Cs, których czas połowicznego rozpadu wynosi około 30 lat. Najwyższe stężenie izotopu 137Cs zaobserwowano w powierzchniowych warstwach gleby, gdzie jest on wchłaniany przez rośliny i owady żyjące w tych rejonach. Niektórzy naukowcy obawiają się, że radioaktywność będzie oddziaływać na ten obszar przez parę następnych pokoleń. ( Wśród dość dziwnych i niekoniecznie normalnie turystycznych miejsc (jak choćby koreańska DMZ) warto wymienić wywołującą pewne zdziwienie Strefę Wykluczenia wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, czyli Czarnobylską Zonę (lub krótko Czarnobyl) i miasto duchów, czyli Prypeć. Jeszcze parę lat temu było to miejsce owiane legendą, także z religijnymi, czy wręcz apokaliptycznymi aspektami, dziś także ze względu na popularność post-apo i różnego rodzaju stalkerów to miejsce bardziej dostępne i coraz chętniej odwiedzane. Nadal zamknięte, ale dziś chyba głównie ze względu na to, by pilnować interesu. UWAGA: Wpis ma charakter historyczny, obecnie strefa jest zamknięta, w trakcie wojny znajdowała się przez pewien czas pod rosyjską kontrolą. Skala zniszczeń jest trzeci anioł zatrąbił: i spadła z nieba wielka gwiazda, płonąca jak pochodnia, a spadła na trzecią część rzek i na źródła wód. A imię gwiazdy zowie się Piołun. I trzecia część wód stała się piołunem, i wielu ludzi pomarło od wód, bo stały się gorzkie. Ap 8, 10-11 wg Biblii TysiącleciaZalesieWycieczka do strefy CzarnobylaZwiedzanie Zony i PrypeciaCzarnobyl: historia i proroctwoKatastrofa w CzarnobyluCzarnobyl: Skutki katastrofyTak zwany efekt CzarnobylaCzarnobyl: Zwiedzanie strefyCzarnobyl: miastoElektrownia w Czarnobylu i arkaKopaczi i ZalesiePrypeć: Miasto duchówDuga – Oko MoskwyCzarnobyl: Skażenie strefyPromieniowanie a bezpieczeństwoKatastrofa w popkulturzeWycieczka do strefy CzarnobylaWycieczkę do czarnobylskiej Zony kupiliśmy w lokalnej firmie, która zabierała turystów z Kijowa – Solo East Travel, która ma raczej dobre recenzje. Wcześniej dokonaliśmy rezerwacji internetowej, gdzie należało podać dane z paszportu – ponieważ jest to strefa zamknięta, przejeżdża się przez kontrole paszportowe, gdzie lista turystów jest weryfikowana z danymi paszportowymi. Te wycieczki są organizowane z przewodnikiem mówiącym po angielsku. Można też szukać konkurencyjnych firm z polskim przewodnikiem, wiele z nich wyrusza z Przemyśla i przejeżdża Ukrainę. Nam zależało także na zobaczeniu Kijowa. Na wycieczkę trzeba koniecznie zabrać ze sobą paszport, jest sprawdzany. Uwaga praktyczna – mniej osób przybywa do Zony w środku tygodnia, weekendy są bardziej firmy takie jak wspomniana wyżej mają licencję i przeprowadzają turystów utartym i bezpieczny” szlakiem. Niby jest kilka tras, są nawet wycieczki kilkudniowe, ale mniej więcej ogląda się to samo. Alternatywą są nielegalne wypady organizowane przez stalkerów. Bez większych problemów można znaleźć ich namiary w sieci. Są zazwyczaj też tańsze i jak twierdzą organizatorzy, w przypadku złapania mandaty na Ukrainie nie są drogie. Choć w szczególnych przypadkach turystom może grozić deportacja. Znajdują się chętni na taką ekstremalną turystykę. W 2018 złapano w Strefie dwóch ostatni pomnik Lenina na Ukrainie (Czarnobyl)Zwiedzanie Zony i PrypeciaZwiedzanie Zony składa się z odwiedzenia kilku punktów, nie tylko miasta Czarnobyl (ukr. Чорнобиль, dawniej lub z rosyjska – Czernobyl – Чернобыль), okolic elektrowni i Prypecia (ukr. Прип’ять, ros. Припять). Dziś główne miasto Zony to znów Czarnobyl. Obecnie pozostali tu pracownicy elektrowni atomowej, naukowcy i ludzie pracujący w turystyce. Pracują na 3/4 – trzy dni przebywają w Zonie, a cztery poza nią. Naukowcy mają te interwały nieco wydłużone – 2 tygodnie w Zonie, miesiąc poza. Obecnie w Czarnobylu pomieszkuje około 2000 osób. Turystów w Zonie rocznie oficjalnie przybywa około 10 zlikwidowanych wiosek (Czarnobyl)Czarnobyl: historia i proroctwoHistoria osadnictwa na terenie obecnego Czarnobyla sięga przełomu XI i XII wieku. Nazwa osady i późniejszego miasta pochodzi od porastającego okolicę rodzaju piołunu. Ta nazwa w 1986 roku znalazła się na ustach całego świata i obok Hiroszimy czy Nagasaki, a ostatnio także Fukushimy, symbolizuje atomową zagładę. Dodatkowo wyobraźnię pobudzają zbieżności z wersetami Apokalipsy św. Jana, od tamtej pory nierzadko łączone z czarnobylską katastrofą. Tę symbolikę wykorzystano przy tworzeniu miejsca pamięci katastrofy atomowej, choćby Anioł Zagłady (Czarnobyl)Katastrofa w CzarnobyluW wyniku katastrofy czarnobylskiej przesiedlono około 200 tysięcy mieszkańców miasta Prypeć, Czarnobyl i 187 mniejszych miasteczek i wsi. Część z nich (jak Prypeć) ewakuowano w ciągu 36 godzin, a część w kolejnych miesiącach i nawet latach aż do 1990 roku. Tabliczki z nazwami wsi-widm są częścią memoriału katastrofy w nad sarkofagiem nad 4 reaktorem i kolejny pomnikW nocy 26 kwietnia 1986 doszło do najpoważniejszej wówczas katastrofy w elektrowni nuklearnej (dotychczas drugą taką katastrofą 7-stopnia w siedmiostopniowej skali była katastrofa w elektrowni w Fukushimie w 2011 roku). Wybuch 4. bloku reaktora jądrowego w Czarnobylu doprowadził do uwolnienia radioaktywnej chmury do atmosfery. Swoją drogą elektrownia oficjalnie nosiła nazwę Lenina, ale po katastrofie władze komunistyczne przestały używać tej przebieg katastrofy i walka z żywiołem to długa historia błędów konstrukcyjnych, pośpiechu i niedbałości, zatajania faktów o rozmiarach katastrofy przed opinią publiczną i samymi ratownikami (ale to nie jest radziecka specjalność, Japończycy zachowali się dokładnie tak samo), to jest także opowieść o heroicznym wysiłku ratowników, z których wielu przypłaciło zdrowiem i życiem. Dziś powszechna jest opinia, że za katastrofę odpowiadają inżynierowie, którzy chcąc się wykazać i zwiększyć wydajność elektrowni przeprowadzili eksperyment na żywym organizmie. Za „eksperyment” odpowiadał młody inżynier Leonid Toptunow (pracował w elektrowni 3 miesiące), a nadzorował go Aleksander Akimow (szef zmiany), a nad całością czuwał Anatolij Diatłow. Wiele wskazuje na to, że ten test był wymuszony przez partyjnych aparatczyków, jak pokazuje to serial „Czarnobyl”.Zalesie, porzucony samochódCzarnobyl: Skutki katastrofyTrudno oszacować liczbę ofiar czarnobylskiej katastrofy. Najnowszy raport ONZ mówi o 134 pracownikach narażonych na bardzo wysoką dawkę promieniowania, z czego 28 zmarło w wyniku choroby popromiennej, zaś 2 od poparzeń (przypomnijmy – przez 9 dni trwał pożar). A co ze śmiertelnością płodów? Co z zachorowalnością na nowotwory, zwłaszcza tarczycy? Raport Lekarzy Przeciw Wojnie Nuklearnej podaje zatrważające dane, liczby idące w dziesiątki tysięcy. Jednak długofalowe i rzetelne badania oraz statystyki wskazują, że bezpośrednio w wyniku skażenia zmarło 81 Wykluczenia wokół CzarnobylaPonadto nie zauważa się żadnych anomalii genetycznych u dzieci, które w życiu płodowym mogły zostać napromieniowane, nie było większej liczby poronień, ani w Polsce, ani na Ukrainie czy Białorusi. Co więcej, podobne wnioski o niepotrzebnym demonizowaniu opadu radioaktywnego nasuwają się po analizie zgonów i chorób w wyniku wybuchów bomb nad Hiroszimą i Nagasaki oraz zachorowalności w obszarach, gdzie występuje wysokie naturalne promieniowanie (np. Ramsar w Iranie). Wygląda na to, że podwyższone nawet znacznie promieniowanie nie jest tak groźne dla organizmu ludzkiego, jak się może wydawać, a przyjęte normy zbyt restrykcyjne. Choć oczywiście nie należy przesadzać też w drugą stronę, pewne mutacje się i postapokaliptyczne miastoTak zwany efekt CzarnobylaTu warto zaznaczyć też o tak zwanym efekcie Czarnobyla. W miejscach, gdzie znikają ludzie, przyroda zaczyna się odradzać. Pojawiają się także rzadkie gatunki zwierząt. W Prypeci można spotkać duże sumy, zaś w okolicy błąkają się między innymi koniki Przewalskiego. Pomijając fragmenty czerwonego lasu, w większości przypadków natura daje sobie radę. Obecnie efekt Czarnobyla jest też dostrzegalny w Donbasie i okolicach, skąd uciekli ludzie przed wojną. Zaś zwierzęta bardzo szybko zajmują te tereny. Natura nie lubi próżni, czy jak mawiał Ian Malcolm z „Parku jurajskiego”, życie znajdzie drogę. Tu faktycznie to w CzarnobyluSwoją drogą w całej Zonie jest bardzo dużo drzew owocowych, ale na wszelki wypadek odradza się ich spożywanie. Mutacje czasem są zauważalne, ale raczej niewielkie. W przypadku flory to głównie gigantyzm, acz nie przesadny, zaś fauny to np. albinizm u jaskółek. Strefa Czarnobylska jest dobrze prosperującym i największym w Europie, choć nieoficjalnym rezerwatem przyrody, pełnym gatunków zagrożonych, nie widzianych tu nawet od stuleci. Dziś na Ukrainie powstaje drugi taki w okolicach Donbasu (z powodu wojny i uciekających stamtąd ludzi).Opuszczone domy mieszkalne w PrypeciCzarnobyl: Zwiedzanie strefyStrefa Wykluczenia wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, zwana potocznie Zoną, obejmuje obszar o powierzchni ponad 4700 km2. Jest to strefa objęta największym skażeniem radioaktywnym na terenie Ukrainy i Białorusi, skąd krótko po katastrofie przesiedlono lokalną ludność. W odległości 30 kilometrów od elektrowni jest pierwsza strefa z kontrolowanym dostępem, w odległości do 10 kilometrów od elektrowni druga. Obecnie jest jednym z głównych celów wizyt turystycznych na Likwidatorów (Czarnobyl)W samym Czarnobylu znajduje się wspomniana już rzeźba anioła czy tabliczki wysiedlonych wiosek, a także pomnik upamiętniający bohaterstwo likwidatorów. Napis na nim głosi „Tym, którzy uratowali świat”. Znajduje się tu także prawdopodobnie ostatni pomnik Lenina na Ukrainie, a także sklep z pamiątkami i restauracja „Dziesiątka”, gdzie żywią się turyści. Druga restauracja w Zonie to stołówka w nr 4 elektrowni w CzarnobyluElektrownia w Czarnobylu i arkaTuż przy samej elektrowni czekała na nas jeszcze jedna dodatkowa atrakcja. Sympatyczny lis Simon jest znany przewodnikom wycieczek po Zonie, dokarmiany tak przez nich jak i przez turystów, więc czeka w miejscu, gdzie zatrzymują się busy, a turyści spoglądają na elektrownię z Simon niedaleko elektrowniCiekawostka: ostatni reaktor elektrowni zamknięto dopiero 15 grudnia 2000 roku. Ostatni reaktor (czwarty) oddano do użytku w 1983 roku. To właśnie on uległ katastrofie w nocy 26 kwietnia 1986 roku. Przed wybuchem trwały budowy dwóch kolejnych reaktorów (bloki 5 i 6), zresztą elementy zabudowy widać. Czwarty reaktor został zalany betonowym sarkofagiem. Niestety rozwiązanie to okazało się być krótkotrwałe. Sarkofag zaczął korodować i przestał spełniać swoją rolę. Zaczęto więc pracę nad nowym rozwiązaniem, arką – stalową konstrukcją w formie połowy schodowa w PrypeciTo jest największa tego typu konstrukcja na świecie i bardzo ciekawe wyzwanie logistyczne. Nie dało się jej zbudować bezpośrednio nad sarkofagiem z powodu promieniowania. Budowano ją obok, a następnie przesunięto nad niszczejący betonowy sarkofag, zakrywając go. Budowa arki została zakończona w listopadzie 2016 roku i szybko zauważono spadek promieniowania w Zonie. Arka powinna w tej formie przetrwać sto lat. Jednak, by nie budować kolejnej, prace będą trwały w środku. Wpierw stary sarkofag zostanie zniszczony, a potem ponownie zabetonowany (zdalnie, bez udziału ludzi).Sklep w PrypeciuPod sarkofag podjeżdża się dość blisko, tu znajduje się kolejny pomnik katastrofy i trwają prace nad zabezpieczeniem bloku czwartego. Dziś są pomysły, by na nowo uruchomić tu elektrownię, ale tym razem scena w domu kulturyKopaczi i ZalesieJednym z postojów jest dawna wioska Kopaczi (ukr. Копачі). Nie zostało z niej wiele – większość domów w ramach eksperymentu zakopano. Ostał się cmentarz i pomnik żołnierzy radzieckich, no i przede wszystkim słynne przedszkole, które jest jedną z największych atrakcji Kopacze. Inną taką wioską jest Zalesie (ukr. Залісся, ros. Залесье). Dziś wysiedlone. Tu znajdował się między innymi dom w KopacziPrypeć: Miasto duchówJednym z najbardziej kojarzonych miejsc związanych z katastrofą czarnobylską jest miasto Prypeć. Zaprojektowane na wzór idealnego miasta, założone w 1970 roku jako osiedle dla pracowników pobliskiej elektrowni atomowej. Dziś miasto-widmo lub miasto duchów, w którym przyroda śmiało wkroczyła po swoje. Krótko po wybuchu 4. bloku elektrowni czarnobylskiej, ekipy likwidatorów skutków promieniowania oczyszczały miasto z radioaktywnego pyłu. Robiły to szybko i sprawnie przez polewanie wodą wszystkiego jak leci z węży strażackich. Efekt to totalna demolka we wnętrzach (oczywiście pomógł też czas, szabrownicy i turyści) i przyspieszenie zniszczenia. Porównanie zdjęć Prypecia sprzed katastrofy i po niej przyprawia o dreszcze, to jest prawdziwy obraz można natknąć się tu na wiele wycieczek. O ile w innych miejscach plan jest często wytyczony dość sztywno, w Prypeci różne grupy chodzą swoimi drogami. Można zobaczyć choćby sklep samoobsługowy w centrum Prypecia. Po wybuchu reaktora pobliskiej elektrowni, miasto zostało ewakuowane w ciągu 36 godzin. Wcześniej mieszkańcom pozwolono zabrać ze sklepu cały towar. Napromieniowany i tak by się nie kultury w PrypeciW mieście Prypeć był i teatr, i stadion – dziś pożarte przez przyrodę i entropię. Szczególne wrażenie robią wszelkie ślady aktywności sprzed katastrofy: słynny diabelski młyn to część wesołego miasteczka, które miało być otwarte z okazji święta 1. maja. No i jest jeszcze szkoła z basenem „lazurowym”. Tu przebywali likwidatorzy. W wielu miejscach widać też efekt ich pracy. Używając wody zalewali oni wszystko, by radioaktywne odpady spłynęły. Ciekawie wyglądają obecnie sale młyn w wesołym miasteczku (Prypeć)Warto też wspomnieć o stalkerach. Do Zony wybierają się oni często w sposób nielegalny i przebywają tu dłużej. Zostawiają po sobie też dzieła w postaci malowideł, głównie inspirowanych dostrzeżoną tu w szkole (Prypeć)Duga – Oko MoskwyKolejną ciekawostką, którą widzimy podczas naszej post-apo wycieczki jest Radar Pozahoryzontalny w podczarnobylskiej osadzie Duga (ros. Дуга), zwana też Okiem Moskwy. Ogromna konstrukcja powstawała przez 12 lat: od 1970 do 1982 roku i służyła od 1976 do 1989 roku. Radar Duga jest to radar fal krótkich, wczesnego ostrzegania o zagrożeniu pociskami balistycznymi. Wiązka radaru obejmowała terytorium Stanów DugaSygnał emitowany z radiostacji Duga był słyszalny na falach krótkich i zagłuszał inne emitery. Ze względu na charakterystyczny rytm, nazywany był „rosyjskim dzięciołem”. Wokół radaru Duga wyznaczono 2-kilometrową strefą zamkniętą, a pracownicy (było ich 1000) wraz z rodzinami zamieszkiwali zamknięte miasteczko Czarnobyl-2. Oko Moskwy było włączane tylko na krótki czas. Powodowało to zakłócenia w odbiorze sygnałów radiowych w dość odległej DugaRadar DugaCzarnobyl: Skażenie strefyNajbardziej skażonym obszarem pozostaje obszar w bezpośredniej bliskości arki (specjalnej konstrukcji kryjącej betonowy sarkofag) i Rudy Las. Jego nazwa wzięła się stąd, że krótko po katastrofie wszystkie drzewa iglaste i liściaste zmieniły kolor okrywy na czerwony, następnie liście i igły opadły. Rudy Las to do dziś jest to jedno z najbardziej skażonych miejsc na Ziemi (ponad 8 mikro Siwertów na godzinę, dla porównania Czarnobyl 0,2, Prypeć 0,2-4 przy gruncie, Warszawa 0,32 mikroSv/h).Maski gazowe w szkole (Prypeć)W strefie ludzie zostawili swoje mieszkania jak stali, gdyż byli zapewniani, że opuszczają dobytek tylko na trzy dni, a tymczasem minęło ponad 30 lat. Wielu z nich nie mogło się z tym pogodzić. Nielegalnie powrócili do Zony i zamieszkują ją z dala od cywilizacji: bez elektryczności, bez kanalizacji. A co ze skażeniem? Obecnie poziom promieniowania oprócz Rudego Lasu i niektórych punktów przy gruncie (oznaczonymi tabliczkami) nie są wiele wyższe niż naturalne promieniowanie. Ponadto poziom radiacji spadł po 2016 roku, gdy na niszczejący sarkofag zamontowano korytarz (Prypeć)Promieniowanie a bezpieczeństwoPozwala to na bezpieczne przebywanie w Zonie, nawet na stałe. O ile oczywiście nie zdarzy się jakaś katastrofa, która by doprowadziła do zniszczenia ochronnych warstw nad reaktorem. Jednak remont pozostawionych budynków nie ma sensu, są w zbyt kiepskim stanie. I powiedzmy to sobie wprost – Zona to niebywała atrakcja Ukrainy, ściągająca coraz większe rzesze turystów. Dużo rozsądniej i wygodniej jest zachowanie tego obszaru jako swego rodzaju skansenu, parku przyrodniczego i memento ostrzegającego przed niebezpieczeństwem związanym z zabawą wskazania na liczniku (Czarnobyl)Natomiast, żeby nie było, to nadal nie jest do końca bezpieczne. Jak pisaliśmy wcześniej, likwidatorzy używali wody, by zmywać opad. Woda spływała do zagłębień, więc te nawet przysypane ziemią mają dziś często znacznie podwyższone promieniowanie. Służą przewodnikom do demonstrowania działania liczników Geirgera-Müllera. Przypadkowe wejście w taką dziurę to potencjalne zagrożenie dla turystów. Dlatego z wyjściem z Zony wiąże się z koniecznością przejścia przez pomiar promieniowania na każdym z dwóch check pointów. Nie jesteśmy jednak pewni, na ile faktycznie złe wskazanie spowoduje jakąś reakcję. Prawdopodobnie szukają tym sposobem napromieniowanych przedmiotów, które turyści mogliby ukraść. Jest to też bardzo symboliczny sposób na pożegnanie się z Zoną, w której owszem widzi się skutki katastrofy, ale o promieniowaniu bardzo łatwo się w szkole (Prypeć)Katastrofa w popkulturzeNa koniec warto wspomnieć, że katastrofa w Czarnobylu stała się kanwą dla serialu „Czarnobyl” produkcji HBO. Kilka scen do serialu faktycznie kręcono w Strefie, inne między innymi w Kijowie oraz Wilnie, które udawało Prypeć. Wnętrza elektrowni nagrywano w miejscowości Ignalino na Litwie, gdzie znajduje się bliźniacza względem czarnobylskiej budowla. Serial zdobył bardzo dużą popularność i rozsławił zonę, podobno jest obecnie szykowana rosyjska odpowiedź. Wpływ na popkulturę jest jednak jeszcze większy. Warto wspomnieć choćby o grach z serii „ czy „Call of Duty”.Wyjście ze strefy przez bramkęSerial HBO „Czarnobyl” oczywiście stara się budować napięcie i przeinacza pewne fakty. Na koniec część z nich jest sprostowana. Trudno nam się wypowiadać jak wyglądała katastrofa, ale będąc w strefie można dostrzec pewne różnice. Najbardziej zauważalny jest praktycznie brak czyszczenia miasta. To proces, którego efekty widać. W serialu jest on pokazany mimochodem, natomiast praktycznie cały Prypeć był czyszczony ze skażenia. Widać to choćby na zdjęciu z tymi książkami na podłodze, to woda je ustawiła w ten sposób. Być może Sowieci liczyli, że jeszcze da się tam wrócić. Dodatkowo to woda, która spływała, spowodowała powstanie Rudego Lasu (a nie tylko pył jak to jest w serialu). Do dziś miejsca, gdzie spłynęła mają zwiększoną radiację. Druga rzecz, której też nie widać w serialu to fakt, że Prypeć był nowym i wzorcowym miastem. Włącznie z nowym wesołym miasteczkiem (będącymi poniekąd symbolem swoistym Prypeci) i obiektami sportowymi. Wiele rzeczy miało być otwarte na 1 maja (święto Pracy) czy 9 maja (dzień zwycięstwa). Natomiast wileńska wielka płyta udająca Prypeć ma już swoje spodobał Ci się wpis, polub nas na

gdzie jest czarnobyl mapa