2 latek nie chce jesc. 4 odpowiedzi. Witam. Moj 2 letni synek bardzo malo je. W ciagu dnia je kilka lyzeczek platkow z mlekiem lub kilka gryzkow kromki, troche zupy i 2-3 lyzeczki ziemniakow. Dodam, ze sa ta male lyzeczki. Warzyw nie jada wcale. Gdy probuje mu dac to zamyka buzie i kreci glowka. A jak nieraz przemycam mieso np.
Nerwowy 2,5-latek. Mam syna 2,5-letniego jest bardzo nerwowy, od kilku dni aż boję się brać go nawet na spacer, z początku ładnie się zachowuje, idzie z tatą za rączkę, cieszy się, a za chwilę nie wiem co mu jest, stanie na chodniku i nie pójdzie dalej, obraża się i koniec, wołam go, a on "nie" i tyle. Jak mąż poszedł po
Gość Taka jedna baba. Goście. Napisano Lipiec 29, 2019. Mowi mama, tata, nie, kiwi, jajo, swoje imie, nawet wczoraj powiedzial dziekuje, po zlobku sa z nim moi rodzice i mama mi mowi, ze co
mój pies nie chce jesc mocznik 191 keratynina 3,74 codziennie od 4 dni juz na kroplowkach podskornych. walczymy z nerkami od 10mcy. dostaje leki na apetyt, renalvet, azodyl, oslonowe na żołądek i lotensin z uwagi na chore serce od 7 lat. jak go ratować od tygodnia ponad nie je chudnie w oczach. jedyne co troszke jeszcze skubnie to sam
Gdy chore dziecko nie chce jeść, warto sprawdzić, jaka jest tego przyczyna. Czasem dziecko nie chce jeść, ponieważ boli je brzuch, odczuwa mdłości, nudności lub ból gardła przy przełykaniu. Jeśli zminimalizujemy ból, samopoczucie dziecka może się poprawić i wróci apetyt. Co zrobić, jeśli maluch stanowczo odmawia posiłku?
Doustne płyny nawadniające podawaj dziecku w ciągu pierwszych 3 – 4 godzin od wystąpienia biegunki oraz po każdym biegunkowym stolcu. W przypadku towarzyszących wymiotów, kontynuuj nawadnianie, z tym że dziecko powinno pić płyny małymi łyczkami (możesz podawać łyżką) co kilka minut, aby nie nasilać odruchu wymiotnego.
. ... Początkujący Szacuny 1 Napisanych postów 1019 Wiek 40 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 9693 troche już cwicze, znam podstawy zywienia itp, lecz kiedy próbowałem osiągnąć określoną ilość gram białka na kilogram masy mój organizm nie potrafił tego przyswoić, byc może zależało to od produktów, bo mięsa za dużo nie było w nich z racji braku kasy na porządną diete i ograniczone jak sadze mozliwosci ogranizmu postanowilem brać odżywkę białkową Protein 80. Jestem typowym ektomorfikiem brałem więc 1/3 dawki dziennej wiec prawie minimalną ilość tego białka, mimo to organizm to odrzucał,(czyt. wizyty w kiblu oraz wysypka na twarzy) słyszałem ze sa roznego rodzaju uczulenia tez na białko, moze własnie takie mam? jeśli ktoś miał podobny problem nich sie wypowie lub ktoś kto sie zna z góry dziękuje PKS ''Azbest'' Legendary Gym Ekspert SFD Pochwały Postów 686 Wiek 32 Na forum 11 Płeć Mężczyzna Przeczytanych tematów 13120 Wyjątkowo przepyszny zestaw! Zgarnij 3X NUTLOVE 500 w MEGA niskiej cenie! KUP TERAZ ... Początkujący Szacuny 4 Napisanych postów 456 Na forum 20 lat Przeczytanych tematów 3076 no to zakładamy klub :) bo czytalem wczesniej posty i ludzie sie smiali ze po bialku nie wychodza przyszcze chyba ze sie bierze duzo za duzo Małymi krokami ale do celu, kiedys bede wielki :> ... Ekspert Szacuny 137 Napisanych postów 9203 Wiek 41 lat Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 29034 moj organizm tez nie przyjmie 2g/kgmc a nawet 1g bialka zwierzecego to dla mnie za duzo... nie przejmuj sie tym, jedz ile mozesz, daj wiecej tluszczy lub wegli i cwicz - a efekty tez beda, moze troszke dluzej bedziesz budowac mase ew mozesz cwiczyc mniej intensywnie, jesli dostarczasz mniej budulca (bialka) - jak tak robie ... Ekspert Szacuny 163 Napisanych postów 12853 Wiek 34 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 43234 ... Początkujący Szacuny 1 Napisanych postów 1019 Wiek 40 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 9693 i co mam powiedziec temu lekarzowi? Pani doktor czemu nie moge jesc tyle białka ile bym chciał? PKS ''Azbest'' Legendary Gym ... Ekspert Szacuny 163 Napisanych postów 12853 Wiek 34 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 43234 tak ze masz kłopoty z trawienie białek ... Ekspert Szacuny 137 Napisanych postów 9203 Wiek 41 lat Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 29034 lekarz powie ze tak duzych ilosci nie musisz spozywac i zebys ograniczyl ... Początkujący Szacuny 1 Napisanych postów 1019 Wiek 40 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 9693 dokładnie PKS ''Azbest'' Legendary Gym ... Ekspert Szacuny 163 Napisanych postów 12853 Wiek 34 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 43234 ... Początkujący Szacuny 1 Napisanych postów 1019 Wiek 40 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 9693 a gdzie szukać takiego dietetyka? pytanie dziecięce wiem, ale nie znam sie na tym PKS ''Azbest'' Legendary Gym ... Początkujący Szacuny 19 Napisanych postów 1002 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 19653 Dobrze ,że ja takich problemów nie mam . Jem g/kg i nie mam żadnych problemów z tym . ... Specjalista Szacuny 60 Napisanych postów 2713 Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 23810 na pcozatku sa problemy z kibelkiem ale pocz asie organizm sie przyzwyczaja... SFD Team, na forum od 2002-10-05
Ażeby pozyskać masę mieśniową będzie Pan musiał dobrze skorelować odpowiedni trening z dietą. Dieta musi być ułożona w taki sposób, żeby dostarczyć odpowiednią do przybrania na masie ilość pełnowartościowego, dobrze przyswajalnego białka, które musi zostać spożyte w odpowiednim odstępie po treningu (żeby zregenerować mięśnie i dostarczyć im odpowiedniego budulca). O ile normalnie powinno się spożywać około 1 g białka na każdy kilogram masy ciała, to podczas budowy masy mięśniowej ilość ta wzrasta do g. Ponadto nie można zapominać o węglowdanach i tłuszczach, które są źródłem energii niezbędnej do życia i wysiłku fizycznego. Należy także pamiętać o witaminach, na które wzrasta zapotrzebowanie i składnikach przeciwutleniających (ich doskonałym źródłem są owoce i warzywa), gdyż są one niezbędne do prawidłowego funckjonowania organizmu. W okresie budowy masy mięśniowej powinno się spożywać około 5 posiłków dziennie, a pory należy skorelować z treningiem. Polecam także skonsultować sam trening z dobrym trenerem, gdyż nie każde podnoszenie sztangi da dobry efekt, liczy się rodzaj wykonywanych ćwiczeń, ale także technika, ilość powtórzeń i dobór właściwych obciążeń. Brak apetytu to zupełnie osobna sprawa, często może on być symptomem jakiejś choroby. Kiedy się zaczął i czy powoduje, że w ogóle nie ma Pan ochoty jeść? Z takim problemem najlepiej zwrócić się do lekarza, który przepisze badania mające na celu sprawdzić czy w organizmie nie dzieje się nic złego, co może powodować brak łaknienia. Natomiast do doraźnych środków zaradczych zaliczamy ustalenie sztywnego harmonogramu spożywania posiłków i "zmuszanie się" do zjedzenia choćby niewielkiej ilości jedzenia (po pewnym czasie organizm powinien się przyzwyczaić i sam się upominać o jedzenie o właściwej porze), wykluczenie z diety żywności wysokoprzetworzonej, spożywanie lubianych potraw i przyprawianie ich ziołami (gdyż podnoszą apetyt), spożywanie wywarów i bulionów oraz naturalnych źródeł glutaminianu sodu (np. grzyby, owoce morza), gdyż pobudza on apetyt. Życzę powodzenia w dążeniu do celu.
Recommended Posts Share Witam serdecznie! Moi Drodzy, zwracam się do Was z ogromną prośbą. Czeka mnie zakup Forka jako substytutu ciężkiego, szybkiego motocykla - power crusera Stoję przed wyborem T 177KM, czy T z 210/230KM. Umówmy się , że jest już po zrobieniu uszczelki. Jazda w trasach i w weekendy. Skrzynia manual, bez LPG. Co polecacie ? Jeździłem wcześniej Outbackiem H6 i Legacy 165KM w automacie. Pozdrawiam serdecznie życząc jednocześnie szerokości Link to comment Share on other sites Share 2,5T - lepiej idzie z dołu. Link to comment Share on other sites Author Share Dzięki za podpowiedź. A czego obawiać się jeszcze , czy tylko tej uszczelki tj. UPG. Link to comment Share on other sites Share 6 minut temu, 2805 napisał: Dzięki za podpowiedź. A czego obawiać się jeszcze , czy tylko tej uszczelki tj. UPG. Fotoradarów 1 Link to comment Share on other sites Author Share hi, hi dokładnie Link to comment Share on other sites Share Z własnego doświadczenia: korozji podwozia, nadkoli tylnych i klapy bagażnika, chłodnicy (moja się puściła w wieku 11 lat). Jeśli auto było prawidłowo serwisowane to tylko cieszyć się z jazdy !!! Link to comment Share on other sites Share w razie czego sprzedaję swojego i jest po UPG Link to comment Share on other sites Share 6 minut temu, harek napisał: Z własnego doświadczenia: korozji podwozia, nadkoli tylnych i klapy bagażnika, chłodnicy (moja się puściła w wieku 11 lat). Jeśli auto było prawidłowo serwisowane to tylko cieszyć się z jazdy !!! no i jeszcze świecące się kiedyś "check engine + cruise" - okazało się, że to awaria systemu obiegu wtórnego powietrza (czy jakoś tak) - naprawione przez "wyrwanie chwasta" Link to comment Share on other sites Share 4 minuty temu, harek napisał: no i jeszcze świecące się kiedyś "check engine + cruise" - okazało się, że to awaria systemu obiegu wtórnego powietrza (czy jakoś tak) - naprawione przez "wyrwanie chwasta" Potwierdzam, pompka koroduje, rzuca błędy, nowa szokująco droga, używana niewiele zmienia. Przy najbliższej możliwej okazji trzeba wyrzucić z obiegu. Wystarczą 2 zaślepki o ile mnie pamięć nie myli. Dostępne specjalne zestawy zaślepek do tego służące, bądź można wyciąć sobie samemu Link to comment Share on other sites Author Share 10 minut temu, GregorBa napisał: w razie czego sprzedaję swojego i jest po UPG To poproszę namiary. Ja Międzylesie, więc bardzo blisko Link to comment Share on other sites Share Link to comment Share on other sites Share Mój tuner twierdzi ze są solidniej wykonane i tak się nie sypią jak 2,5. Ile w tym prawdy nie wiem ale sam na przyszłego forka będę szukał Link to comment Share on other sites Share Jeśli gustujesz w SG przed liftem a taki moim zdaniem jest najładniejszy to bardzo dobrą opcja jest XT. Oczywiście po zrobionej uszczelce. To już leciwe auta i koszty utrzymania nie będą niskie. Tak jak koledzy piszą to trzeba zwrócić uwagę na korozje lub z góry kupić tańsze auto i doprowadzić je do dobrego stanu W dziale sprzedaży masz kilka fajnych Link to comment Share on other sites Share 1 godzinę temu, klev napisał: Mój tuner twierdzi ze są solidniej wykonane i tak się nie sypią jak 2,5. Ile w tym prawdy nie wiem ale sam na przyszłego forka będę szukał Myślę że to legenda, oba auta produkowane w Japonii i jakieś standardy zostały zachowane. Po zrobieniu uszczelki moim zdaniem jakość podobna, a w więcej mocy i lepszy dół Link to comment Share on other sites Author Share 7 minut temu, Herostrates napisał: Jeśli gustujesz w SG przed liftem a taki moim zdaniem jest najładniejszy to bardzo dobrą opcja jest XT. Oczywiście po zrobionej uszczelce. To już leciwe auta i koszty utrzymania nie będą niskie. Tak jak koledzy piszą to trzeba zwrócić uwagę na korozje lub z góry kupić tańsze auto i doprowadzić je do dobrego stanu W dziale sprzedaży masz kilka fajnych I o właśnie takiego Madmaxa mi chodzi Link to comment Share on other sites Share 26 minut temu, 2805 napisał: I o właśnie takiego Madmaxa mi chodzi To np tutaj masz ciekawe auto Trzeba w niego zainwestować prace blacharskie ale moim zdaniem ciekawe auto, które ma już sporo zrobione Link to comment Share on other sites Share Nie śmiem się upierać, (sam tez bym szukał 2,5) ale czy to nie było tak, że najpierw wychodziły silniki ej205 które miały 2 litry pojemności (w pierwszych forkach z turbiną nie było pojemności 2,5, dopiero zaczęły wychodzić od SG) a potem zaczęli wypuszczać ej255, które różniły się tylko większymi cylindrami i tłokami o pojemności 2,5 litra - a cały silnik i wszystkie normy itp itd pozostało od silnika 2 litrowego ? Na zdrowy rozsądek to by znaczyło że ej205 był przewidziany na taką a nie inną moc i moment a rozwiercając cylindry i robiąc z niego 2,5 litra, ta powiększona moc i moment mogły być powodem częstych usterek ? tak jak pękające głowice w 2,5 (czego nie było w lub UPG (co tez się rzadko spotyka w W T najczęstszą usterką są niestety panewki..... to fakt. Finansowo są one o niebo gorsze od UPG (śnią mi się po nocach te panewki hehe) Chyba taka legenda obiła mi się o uszy..... oczywiście zaznaczam że to tylko legenda i może mieć ZERO potwierdzenia Dodam ponownie, że osobiście też bym szukał 2,5l. Link to comment Share on other sites Share Bardziej bym patrzył na stan samochodu niż na to czy siedzi tam czy Żaden z tych silników nie jest super trwały a przy remoncie wychodzą podobne kwoty. Plusy - większa moc - lepiej jedzie z dołu - "podobno" bardziej trwałe panewki Minusy - UPG - pękające tłoki - pękający smok olejowy - tendencja do przegrzewania się W te problemy raczej nie występują. Link to comment Share on other sites Author Share To fakt - stan techniczny na 1 miejscu. Link to comment Share on other sites 1 month later... Share Mam z 2007 przy ok 270kkm robilem remont silnika, na bogato. UPG, smok olejowy, chlodnica Mishimoto, panewki, gniazda zaworow, regeneracja turbo. Nie powaznego sie nie stalo, tylko zaczal jesc olej. Jakies 1,5 do 2 litrow na 1kkm. Teraz mam 312kkm i cisza i spokoj (z silnikiem) Oczywiscie na progach pojawila sie ruda. Zostanie ona usunieta.... Link to comment Share on other sites Share 1 godzinę temu, Thomas napisał: Mam z 2007 przy ok 270kkm robilem remont silnika, na bogato. UPG, smok olejowy, chlodnica Mishimoto, panewki, gniazda zaworow, regeneracja turbo. Nie powaznego sie nie stalo, tylko zaczal jesc olej. Jakies 1,5 do 2 litrow na 1kkm. Teraz mam 312kkm i cisza i spokoj (z silnikiem) Oczywiscie na progach pojawila sie ruda. Zostanie ona usunieta.... Zdradzisz ile Cie taka akcja wyniosla? Ja obstawiam okolice 8k. Link to comment Share on other sites Share W dniu o 14:34, Maniek95 napisał: Bardziej bym patrzył na stan samochodu niż na to czy siedzi tam czy Żaden z tych silników nie jest super trwały a przy remoncie wychodzą podobne kwoty. Plusy - większa moc - lepiej jedzie z dołu - "podobno" bardziej trwałe panewki Minusy - UPG - pękające tłoki - pękający smok olejowy - tendencja do przegrzewania się W te problemy raczej nie występują. Hej. A czy w duży uproszczeniu nie jest trochę tak, że silnik powstał na bazie rozwierconego bloku z i stąd wynika większość problemów tej jednostki? Link to comment Share on other sites Share 10 minut temu, Gacu Gac napisał: Hej. A czy w duży uproszczeniu nie jest trochę tak, że silnik powstał na bazie rozwierconego bloku z i stąd wynika większość problemów tej jednostki? Z tego co wiem to to jest właśnie największy problem. Mała powierzchnia styku cylindra z głowicą - UPG Krótkie tłoki o dużej średnicy - pękanie, piston slap Ogólnie nie był to zbyt dobry pomysł żeby z zrobić Może jak by zaprojektowali blok od nowa nie było by problemu. Link to comment Share on other sites Create an account or sign in to comment You need to be a member in order to leave a comment Sign in Already have an account? Sign in here. Sign In Now
Witajcie! Mam nadzieję, że dobrze wybrałam kategorię... Otóż problem mam z adoptowanym miesiąc temu, schroniskowym seniorem. Pies ma ok. 10 lat (ale nikt nie wie, ile dokładnie - każdy twierdzi co innego, a szacunki wahają się między 8 a 12 latami o_O), waży mniej więcej 25,5 kg. Jest to miks malinosa z czymś nieokreślonym, budowy wyraźnie owczarkowatej. Generalnie wszystko byłoby świetnie, gdyby nie jego ciągła chęć jedzenia. Traumy głodowej w historii raczej nie ma, w schronisku pełna micha (suchej karmy) stała cały dzień (widzieliśmy wielokrotnie). U nas od początku jest na Josera Balance Light/Senior, do tego dostaje Gelacan Fast w jogurcie, czasami gotowane lub surowe warzywa albo skrawki surowego mięsa. Od kiedy trafił do nas, dostawał małą porcję rano i większą na obiad. Niestety, jest to pies schorowany "kostnie" - ma potworną dysplazję bioder i niezdiagnozowaną mimo najszczerszych chęci chorobę kości. Objawy są takie, że dystalne części kości długich wszystkich łap "rozbudowują się" w sposób niekontrolowany. Miał robione RTG, USG, rozszerzone profile ogólne+biochemia krwi - nic to nie dało. Aktualnie działamy metodą prób i błędów, pies jest leczony antybiotykami i p-zapalnymi w kierunku przebytej i utajonej infekcji, która "weszła" w kości i tak się manifestuje. W związku z tym wszystkim, aktualnie dostaje też garść karmy wieczorem, do antybiotyku. Może warto dodać, że ma zaniki mięśni (tzn. mniej masy, niż powinien mieć), ale ruch kazano nam ograniczyć ze względu na stan zdrowia - ma wychodzić na krótkie spacery i bez szaleństw. Problem polega na tym, że on by chciał non stop jeść. Zachowuje się jakbyśmy go głodzili, mimo że dostaje trochę więcej, niż powinien. Na jedzenie po prostu się rzuca. Kiedy tylko my coś jemy, on też chce (ale nie dajemy mu poza porami karmienia i leków). Dzisiaj przeszedł sam siebie, bo o 2 w nocy zaczął plądrować kuchnię, dobrał się do swoich smakołyków z zamiarem oczywistym. Wcześniej nie zdarzyło mu się nic takiego, nocą śpi jak zabity. Lekoterapia wydaje się skutkować, chyba trochę mniej bolą go kości, ale ten głód... Czy ktoś mógłby poradzić cokolwiek? Skąd wiedzieć, czy pies się najada? Gdyby sugerować się jego reakcjami, to najedzony był tylko dwa razy: kiedy dostał surowe kości. A, swoją drogą załatwia się też podejrzanie często - na każdym spacerze, niezależnie od tego, czy wychodzi trzy, czy pięć razy dziennie. Będę wdzięczna za jakiekolwiek sugestie!
napisał/a: mati90151 2010-12-13 17:32 Witam, Na achalazję cierpię od ponad 12 lat. W trakcie tego czasu przeszedłem prawie wszystkie drogi leczenia: farmaceutyczne oraz balonikowanie. Nie pomogły. Wtedy zacząłem już mysleć o operacji. Ostatecznie zdecydowałem się kiedy zacząłem mieć poważne bóle w klatce piersiowej oraz zwiększone wymioty z dużym zaleganiem treści. Po operacji jestem 11 dni. Przeszedłem ją laparoskopowo w Rudzie Śląskiej. Ocena wykonania naprawdę wysoka. Samopoczucie dużo lepsze, niemiej jednak nadal treści stałe musze popijać delikatnie wodą (ale już nie gazowaną) oraz nadal mam zaleganie płynnej treści w dolnej częsci przełyku. Pytanie czy to normalne?? Czy ktokowliwek z Was po operacji również odczuwał podobne dolegliwości (nie ukrywam, iż chyba tak wyrobłem sobie przełyk, że jestem w stanie przesunać tą treść z powrotem do gardła). Proszę o odpowiedzi ile trwa rekonwalescencja? Może powienien iść na RTG lub gastroskopię (pytanie czy można zaraz po operacji). Będę wdzięczny za szybkie odpowiedzi. Pozdrawiam, napisał/a: emys 2011-01-09 09:46 Witam! Chciałabym się dowiedzieć jak dokładnie to z Wami było. Od czego się zaczęło? Czy była jakaś poprawa w między czasie? Ze mną jest tak: zaczęło się od czerwonego gardła i kulki flegmy w gardle, chrypki -leczyli mnie laryngolodzy przez 2 miesiące aż w końcu stwierdzili, że przyczyną jest refluks. Potem nagle ni stąd ni zowąd pojawiły się problemy z przełykaniem. Jednego dnia było ok, drugiego już mi pokarm stawał w przełyku. Zaczęłam brać tabletki na reflux. Powiedziano mi, że po ok. 2-3 tygodniach powinna nastąpić poprawa - jeśli nie, to przyczyna moich dolegliwości jest inna. No to czekałam. Po drodze rzeczy się działy przeróżne - jednego dnia przy przełykaniu czułam taki ucisk w okolicy przejścia z gardła do przełyku, następnego w okolicy grdyki, jeszcze innego w okolicy dołka między obojczykami, raz czułam że w prawej strony przełyku mnie tak rozpycha, innego dnia z lewej. A jeszcze innego dnia przy piciu wody czułam jakby mi krtań przeskakiwała albo jakby woda w dalszym odcinku przełyku tak "skakała". Zauważyłam też, że jakoś lepiej było jak podciągałam do siebie głowę i przełykałam - bo takie rozpieranie odczuwałam także przy przełykaniu śliny. Po ok. tygodnia stosowania leków sytuacja się poprawiła. Nie tylko z przełykaniem, ale i innymi objawami - przestało mi tak zasychać w nocy w ustach, minęła chrypka, kwaśny posmak w ustach, przestało mi się odbijać tak często (nawet do wodzie!). Potem jednak były święta i że czułam się już dobrze, to zrezygnowałam z tak ścisłej diety. Były smażone mięsa, kapusty i ciasta. W między czasie przeszłam też 1 dniową jelitówkę. No i wszystko wróciło - co prawda w mniejszym nasileniu, ale jednak i znowu pojawiła się chrypa. Zaczęłam też w między czasie brać mniejszą dawkę leku. W tym momencie udałam się do gastrologa. Powiedziałam mu co i jak i stwierdził, że wszystko wskazywałoby na reflux - rozpoznaje się podobno po skuteczności działania leków (a poprawa była). Kiedy poszłam potem do lekarza rodzinnego po skierowanie na gastroskopie stwierdził, że to dziwne że tak młoda osoba ma problemy z przełykaniem (mam 23 lata). Zaczęłam znowu brać mocniejszą dawkę leku i załatwiłam sobie gastroskopię (będzie za 2 tygodnie). Po ok. tygodnia znowu było lepiej i póki co utrzymuje się do teraz, ale boję się że znowu wróci. Martwię się tym przeogromnie. Czy Wy mieliście podobne objawy? napisał/a: ekg79 2011-01-10 13:20 Witaj Emys, Jeżeli chodzi o mnie to nie dokońca było tak jak z tobą. Owszem początkowe objawy były takie,że miałam gorsze dni i wtedy niestety, ale to co starałam się zjeść nie przechodziło i czułam jak to sobie siedzi w przełyku oczywiście każdy ma swój kres przyjmowania pokarmu, więc jak zaczynało przebierać to jedynym odruchem było zwymiotować to co zjadłam owszem też towarzyszyła temu flegma ponieważ jak coś zalega w nie włąściwym miejscu to robi się stan zapalny co powoduje jeszcze gorsze efekty...wtedy nawet slina nie chce tym chyba wszyscy,którzy mają achalazję to towarzyszy im ból w klatce piersiowej jest on bardzo mocny i na początku, gdy nie wiedziałam co mi jest myslałam,że to "zawał serca" bo, aż trudno było pewno gastroskopia przyda ci się chociaż początek achalazji wcale nie musi to badanie zrobiłam sobie badanie rtg całego przełyku, więc mogę doradzić,że może akurat to badanie coś do wieku to lekarz nie powinien sie dziwić jak czytałaś to forum to ta choroba i problemy z przełykaniem maja osoby od 20-30 i oczywiśćie powyżej lat,a co do achalazji to czytałam, że wiek 30 lat to sprzyja tej chorobie najlepiej, ja miałam 27 kiedy miałam pierwsze objawy a 28 kiedy juz było całkiem źle:( Trzymam kciuki żeby cię jak najszybciej zdiagnozowano i mam nadzieję,że to nie bedzie to świństwo co my mamy Pozdrawiam napisał/a: emys 2011-01-10 13:41 Ze mną jest troszkę inaczej. Flegme w gardle miałam zanim zdiagnozowano refluks (czasem aż mnie ta kulka rozpierała od środka). Od kiedy biorę leki problem całkowicie zniknął. Poza tym w ogóle nie miałam bóli w klatce piersiowej. Liczę na to, że to jednak ten refluks - pocieszam się myślą że początkowo było tak jak lekarz powiedział (że przejdzie po tygodniach). Jadłam zupełnie normalnie (przez tydzień). A potem wróciło - tutaj sobie tłumaczę że przez nieprzestrzeganie diety na święta. Teraz już niestety nie mam żadnej wymówki. tyg się znowu męczyłam i przeszło na 5 dni... od wczoraj jednak znowu coś czuje - tak jakbym miała spuchniętą prawa stronę przełyku, jednak jak coś połykam to nigdzie się nie blokuje. Wariuję pomału od tego wszystkiego. Ps. Współczuję wszystkim z tym schorzeniem. Potrafi być bardzo uciążliwe i ciężkie do rozpoznania. A najgorsze jest jak człowiek nie wie co mu dolega i załamuje się psychicznie. Podziwiam Was, że wytrwaliście w tym wszystkim! napisał/a: emys 2011-03-16 11:23 Piszę w tym temacie, bo sama nie rozumiem co się ze mną dzieje i szukam diagnozy skoro lekarze nie chcą. Po tym wszystkim o czym pisałam wcześniej nic z tego ni z owego wszystko przeszło. Byłam jednak totalnie przewrażliwiona i jak tylko coś mnie zadrapało w gardle przy jedzeniu to zaczynałam panikować, że znowu wraca i to nie żaden refluks, a lekarze nie chcą mi zalecić żadnych dodatkowych badań. Najnormalniej na świecie nabawiłam się nerwicy. Zaczęłam palić - co nie było najlepszym posunięciem z mojej strony. Poszłam do psychologa - pomógł i odbyło się bez leków uspokajających czy innych psychotropów. No i tak miesiąc miałam spokoju. Potem się przeziębiłam i jakoś tak pomału znowu zaczęło się coś dziać - najpierw jakby lekko opuchnięte gardło z prawej strony, przeskakiwanie krtani przy przełykaniu (że niby od opuchnięcia tkanek), takie rozpychanie w pewnych miejscach podczas przełykania (nie przy każdym kęsie), potem odrętwienie języka i wrażenie takiego ciągłego nacisku na podniebienie (to akurat przeszło, więc myślę że to po antybiotykach), potem jak tylko coś zjadłam albo wypiłam to czułam jakby po przeleceniu pokarmu napływała mi do gardła taka bardzo gęsta ślina, ale po kilku sekundach to wrażenie znika. A od dwóch dni czuje większość dnia taki ucisk (ale nie ból) w okolicy mostka w lewej strony (to akurat może być serce, bo od tych wszystkich leków jakie brałam ciśnienie mam 100/60). Sum sumarum... coś się dzieje od ponad 3 tygodni, a ja nie wiem co. Niby mam zdiagnozowany refluks i wiele objawów można by było pod niego podciągnąć, ale przecież trzymam dietę i biorę cały czas leki. Dzwoniłam do gastrologa - Pani dr powiedziała mi, żebym wykupiła sobie dodatkowo takie mleczko do picia (Gaviscon), ale to jest lek na zgagę, a ja takowej nie mam (co też jest zastanawiające przy refluksie) i leku nie biorę. Dużo osób pisało tutaj o bólu w klatce piersiowej. Poczytałam o tym i podobno jest tak, że najpierw pojawia się ból, a potem jakieś problemy z przełykaniem. U mnie kolejność jest odwrotna. Poza tym sama już nie wiem czy ten ucisk sobie wmawiam, bo się naczytałam o achalazji czy faktycznie coś się dzieje. Narazie staram się nie panikować i próbować się leczyć tym co mam. Chcę też wypróbować jakieś środki rozkurczające, uspokajające, bo podobno w początkowym stadium achalazji mogą pomóc... A i na refluks mogą ;) Pytania mam cztery: - czy od momentu kiedy zaczęliście odczuwać pierwsze objawy była jakaś poprawa? bo u mnie właściwie przez miesiąc nic się nie działo... - czy refluks może powodować achalazję? - czy choroba szybko u was postępowała? ja mam za miesiąca ślub i chciałabym do niego dotrwać w miarę normalnym stanie :( - czy prywatne wykonanie RTG klatki piersiowej z kontrastem jest drogim badaniem napisał/a: karolla111 2011-03-28 14:04 Witam! Chciałabym się podzielić z Wami swoimi przeżyciami z choroba. Problemy z przełykaniem stwierdziłam już około 2 lata temu. Początkowo wystarczało mi popicie posiłku dużą wody, jedzenie przeszło dalej i mogłam dalej normalnie zjeść posiłek. Ale choroba postępowała, nie wiedziałam co mi jest. Zaczęło się około rok temu. Jadłam, piłam ale to nic nie dawało. Jedzenie wracało, zaczęły się wymioty, utrata wagi, ból w okolicach mostka, nieprzespane noce z powodu kaszlu (który pojawiał się tylko w nocy). Chodziłam po różnych lekarzach, rodzinny, gastrolog, alergolog, psycholog, laryngolog... Testy na tarczyce, gastroskopia i wiele innych. Nikt nie umiał stwierdzić co mi dolega, każdy lekarz sugerował ze to stres, nerwy, wciskali mi bulimię i anoreksję (w ciągu niecałego roku schudłam 13 kg). Wkońcu gastrolog skierował mnie do Szczecina na badanie PH-metrii, które miało potwierdzić czy jest to refluks i czy jest on na tle nerwowym i jak bardzo jest zaawansowany. Z wynikami PH-metrii poszłam do gastrologa w Szczecinie, który bez oglądania wyników badania stwierdził Achalazję przełyku. Dostałam skierowanie na badanie RTG z kontrastem (koszt 140zł). Później już wszystko było wiadomo, skierowanie do szpitala na zabieg poszerzania. Zabieg miałam wykonywany w Szpitalu w Szczecinie na Unii Lubelskiej – dr J. Kordowski – wspaniały człowiek. Podarował mi drugie życie. Tydzień temu wyszłam ze szpitala, poszerzanie balonem miałam robione 3 razy. Badanie samo w sobie bardzo nieprzyjemne i boli ale naprawdę warto się poświęcić. Dziś żyję jak normalny człowiek, normalnie jem, nic mnie nie boli, nie mam kaszlu, normalnie śpię w nocy. Mam świadomość, że ta choroba może wrócić, ale wiem, że niema co czekać i warto trochę pocierpieć i normalnie żyć. napisał/a: ludek2 2011-03-29 12:21 witam wszystkich.:)))) chorowałam na achalazje 5 lat, 6 razy miałam poszerzany przełyk, ze zznikomymi efektami. w koncu zdecydowałam sie na operację met. laparoskopową w Krakowie. Polecam:))) w końcu żyje normalnie, moge wyjsć do knajpy, zjeść cos i nie stresowac sie. jedyne czego żałuję to ze tak póxno zdecydowałam sie na operacje. do emys; prywtnie prześwietlenie przelyku z kontrastem kosztuje okolo 40 zł. pozdrawiam napisał/a: karolla111 2011-03-29 13:26 Co do ceny RTG z kontrastem to różnie bywa, ja np. miałam robione w szpitalu w Szczecinie i kosztowało to 140 zł. napisał/a: soczi1 2011-04-06 22:53 Witam serdecznie wszystkich chorujących na tą okropność. Mój tato od 5 lat choruje na achalzję przełyku, wszystkie objawy ma podobne do opisywanych przez Was. Wczoraj miał operację metodą klasyczną. Do dzisiaj ma wciąż założoną sondę. Pomału ,łyżeczkami dosłownie ,zaczyna pić wodę i zupę. Profesor operujący powiedział, że operacja była trudna i stan jego przełyku jest fatalny. Więc mówię wam -zacznijcie robić wcześniej z tym porządek! Mam pytanie do osób , które mają za sobą operację...jak długo trwa powrót do zdrowia, jakie były początki- chwile po operacji, i jak wygląda ich życie dzisiaj? z góry dziękuję za odpowiedź!bo jestem przerażona napisał/a: LJ1 2011-04-14 00:43 Witam wszystkich achalazyjczyków! Mam 32 lata i jestem jednym z Was. Chciałem opowiedzieć o mojej chorobie bo warto mówić o tym, my szybciej pomożemy sobie nawzajem niż nie którzy lekarze. Od ponad 3 lat walczyłem z moimi dolegliwościami. Na początku nie mogłem wyleczyć się z kaszlu, później pojawił się zatykający ból w piersiach jakby ci położyli tonę na klatkę, zgaga, zaraz doszły zwroty pokarmu. Myślałem sobie ja okaz zdrowia, sportowiec, nigdy żadnych problemów ze zdrowiem, co mi jest? Najpierw gastroskopia na Szaserów w Wawie, nie wiedziałem że to taka jazda z tym badaniem, stwierdzona choroba refluksowa, dostałem leki, miało być lepiej a nie było. Druga gastroskopia, dalej proszki. Teraz wiem że w pracy dużo poświęcałem czasu na obowiązki a nie na jedzenie czy nawet picie i tak się dorobiłem. W 1 roku choroby dostałem jeszcze jeden cios od życia, śmierć taty. Zabił go rak. Codzienny stres, pośpiech, brak regularnych posiłków szczególnie rano trzeba coś zjeść to doprowadza i pogłębia naszą chorobę. Nie mogłem dać sobie rady z tym dziadostwem tak jak wy, prosiłem gastrologa o jakieś badania dodatkowe, mówiłem że nie mogę jeść, zwracam, schudłem chyba z 10kg, przy wzroście 188 ważyłem 78kg. Dostawałem proszeczki na refluks, uspokojenie, lekarz mnie uspokajał, mniej nerwów, spokojny tryb życia gadu, gadu jak tak żyć jak nic nie pomaga, chyba że na bezludnej wyspie. Psycha mi siada, najgorsze jest to że nie ma z kim pogadać, kryjesz się z tym w pracy, unikasz wyjść na imprezy, piwo z kolegami, lekarz patrzy na ciebie jak na wariata...doszły jeszcze 2-3 razy w roku głodówki 2 dniowe, nie możesz nic zjeść a nawet pić. Trafiasz do szpitala na kroplówkę, robiłem się zółty jak tak nie jadłem. Po ponad 2 latach trafiam na nowego gastrologa. Posłuchał, obejrzał gastroskopie, przeleczył tabletkami bo tak trzeba, chyba z 6 rodzajów brałem, efekt mizerny. Zrobił gastroskopie, powiedział że to początki achalazji. Jako jedyny kazał zrobić rtg przełyku i do szpitala jeszcze na PH-metrię. Uratowali mnie w listopadzie 2010 po 3 latach walki z achalazją na Szaserów w Wawie. Trafiłem tam na badanie PH-metrii a lekarz zrobił mi balonikowanie jeszcze gastroskopię na dowidzenia i powiedział że jest ok. Ja dostałem nowe życie. Jesteśmy tacy mali w stosunku do tego naszego życia, nasz los tu na ziemi zależy od kogoś, trzeba korzystać z życia jak najwięcej, dawać siebie innym. W mojej chorobie największym oparciem była i jest żona, mam dwójkę wspaniałych dzieci, nie mogłem przez tą achalazję z nimi normalnie spędzać czasu. Żygałem w kiblu, nic mnie nie cieszyło, myślałem że nic mi nie pomoże. Żona wierzyła, gotowała uparcie abym tylko jadł. Po zabiegu przytyłem, ważę 86 kg, ubrania na mnie już nie wiszą, jestem innym człowiekiem. Żartuję z tej choroby bo tak trzeba, wiem że kiedyś wróci ale wiem też co mi jest i co robić. Dobrzy lekarze niech dużo zarabiają i nas ratują, walczcie o badania bo one dużo pokazują co jest grane. Teraz biorę Cordafen i Contix czuję się świetnie i jestem wreszcie sobą! Głowa do góry achalazyjczycy! napisał/a: Pynia18 2011-06-12 18:52 Czesc ja cierpie na achalazje juz od 4 lat;/ na poczatku niekt nie wiedzial co mi dolega. Mam okropne proplemy z jedzeniem co zjem odrazu musze popijac woda by to moglo mi przejsc do zoladka . Naprawde nie komfortowe sytuacje sa przy wyjsciu gdzies z znajomymi lub w jakiej knajpie zjesc obiad ;/ te czeste popijanie jezdzenia jest strasznie meczace;/ 3 lata temu poszlam do mojego lekarza rodzinnego stwierzil ze moge miec powiekszona tarczyce i wyslal na badanie usg przelyku i usg brzucha oczywiscie nic nie wykazalo . Dostalam skierowanie do gastrologa ktory zrobil mi gastroskopie okazalo sie ze mam duzo zastojow jedzenia w przelyku ale on stwierdzil ze to nic takiego i ze wszytsko jest ok poczym przepisal mi tablekti uspakajajace bo powiedzial ze mam to z i tak to nic nie pomoglo chodzilam do innych lekarzow rodzinnyvh ale nikt nie mial pojecia co to jest . Tak wiec olałam to bo myslalam ze nic mi nie pomoze. Po jakims czasie gdy juz nawet musze popijac zupe a nawet woda nie chce mi przejsc posiedzialam dluzej na internecie i wkoncu znalazlam swoja chorobe nazywa sie dysfagia jest to problemy z przelykaniem. No i oczywiscie u mnie w miescie nikt nie mial pojecia co to jest. Poszukalam w necie leczenie tego i pojechalam az do wroclawia do kliniki medycznem tam normalnie lekarze wszystko odrazu wiedzieli zrobili mi druga gastroskopie okazalo sie ze mam zwerzony dolny odcinek przelyku i jest to achalazja teraz w tym tyg bede miala 2 dodatkowe badania rtg przewodu pokarmowego i manometrie przelyku potem albo dadza mi tabletki albo rozszezanie balonikiem lub operacja. napisał/a: lwiątko 2011-07-25 12:14 Cześć! Od niedawna dołączyłam do grona achalyjczyków, mam 19 lat i od pół roku zmagam sie z problemem przełykania, a raczej NIE przełykania jedzenia. Historia wygląda tak samo jak u wszystkich...początkowo sporadyczne bóle podczas jedzenia "wiekszych" pokarmow z czasem coraz czesciej az w koncu przy kazdym posilku ( jedzenie, picie ....) , do tego bole w klatce piersiowej ktore nie raz promieniowaly az na lopatki , oprocz tego "puste" odbicia , zgagi, cofanie jedzenia.... mialam robione gastroskopie , przeswietlenia, sprawdzali mi serce, poprostu rozne badania od kazdej mozliwe strony... ciagle to samo: jestes za mloda , nie wymyslaj, to z nerwow, nie chcesz jesc itp itd...w koncu pojechalam do innego miasta i tam postawili diagnoze- ACHALAZJA PRZELYKU. W ciagu niemal miesiąca mialam zrobione 3 balonikowania, pierwsze 2 starczaly na TYDZIEN (;/). Niestety, ale u mnie wszelkie srodki nie/farmakologiczne nie przynosza zadnych jestem dwa dni po 3 i uslyszalam od lekarza, ze on juz nic wiecej nie moze zrobic, nie moze poszerzyc mi bardziej; zostala jedynie operacja. Jestem jeszcze mloda i szczerze mowiac boje sie jej..w ciagu tego miesiaca mialam 3 razy narkoze( przy kazdym zabiegu) po kazdej kolejnej czulam sie duzo gorzej, oprocz tego mam astme i pojawily sie duze trudnosci z oddychaniem , musze inhalowac sie 2-3 razy dziennie... ZWRACAM SIE Z PROSBA DO LUDZI, KTORZY SA JUZ PO OPERACJI METODA HELLERA, napiszcie prosze do mnie , opiszcie wasza hitorie i wszystko co powinnam wiedziec na temt tej operacji. W internecie mozna cos znalesc, ale wiadomo... nie zastapi to historii z zycia wzietych. Napiszcie do mnie prosze na maila albo tutaj, pomozcie mi bo bardzo sie boje , a zycie z ta choroba staje sie coraz gorsze :(...
2.5 latek nie chce jesc